Czeka nas pięć lat "Bytomia w budowie"

Rozmowa z Andrzejem Pankiem, kandydatem na prezydenta Bytomia

ŻB: Wyniki prawyborów są niemal tak identyczne, jak sondaż Dziennika Zachodniego i dają Panu poparcie na poziomie sporo ponad 30 procent.
AP: To pokazuje wielkie oczekiwanie zmiany wśród mieszkańców Bytomia. Gdy zsumujemy wyniki wszystkich kontrkandydatów Damiana Bartyli to zobaczymy, że blisko dwie trzecie aktywnych mieszkańców nie chce, żeby dalej Bartyla rządził Bytomiem. Widzą także, że nasze społeczne, bezpartyjne ugrupowanie jest zdecydowanie najsilniejszą alternatywą i daje nadzieję na zwycięstwo z Damianem Bartylą nawet w pierwszej turze wyborów. 

ŻB: Wszystkie sondaże i prawybory wskazują, że jest pan liderem opozycji.
AP: Cieszę się, że jesteśmy tak silni, bo tę siłę przekujemy w realną zmianę naszego miasta. W realizację 40 propozycji dla Bytomia i naprawę rzeczywistości w każdej z dzielnic naszego miasta. Nasz program to pomysł na wygodne, bezpieczne, czyste miasto. Bez fajerwerków, ale z obietnicą dobrego życia w fajnym, przyjaznym otoczeniu. Niektórzy mieszkańcy czytając nasze 40 punktów programu mówią: ale przecież wszystkiego nie zrealizujecie. Ja natomiast jestem przekonany, że zrobimy znacznie więcej niż te 40 propozycji, z którymi idziemy do wyborów. Bo nie wyobrażam sobie z czego z tej listy można zrezygnować? Z placów zabaw, z czystych chodników, likwidacji problemu śmieci, ze żłobka, z zapewnienia bezpieczeństwa, zielonego rynku? Nie ma punktu, który moglibyśmy odpuścić. Następna kadencja to całe 5 lat. I jeśli mieszkańcy nam zaufają, będzie to pięć lat "Bytomia w budowie", Bytomia, który zacznie zmieniać się na naszych oczach w tempie, którego mieszkańcy oczekują. 

ŻB: Czarna kampania, której jest pan głównym celem nie przeszkadza w docieraniu do Bytomian?
AP: Spodziewałem się, że będę celem ataków. Ale nie tylko ja, bo także nasi kandydaci na radnych. Spodziewałem się, że środowisko, które boi się zmiany władzy w Bytomiu będzie walczyć ze mną każdą z dostępnych metod. Kłamstwa, pomówienia, nieprawda – to główne armaty, które wytoczyli nasi konkurenci. Na jednym z bytomskich portali pojawiła się "informacja", że zostałem wyprowadzony z pracy w kajdankach przez Policję. Podobno relacjonowały to Radio Katowice i Radio Piekary. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca, ale trzeba było puścić kolejną plotkę, żeby osłabić poparcie Bytomian dla projektu "Bytom stać na sukces", bym stracił zaufanie u potencjalnych wyborców. Osoby, które to robią chcą, żeby w Bytomiu zostało tak jak jest, a ja chcę prawdziwej zmiany. To powoduje taką determinację i taką wściekłość u tych ludzi, że nie cofną się przed niczym. Dlatego proszę Bytomian o czujność, by nie dali się zwieść, nie dali się oszukać tym wszystkim pomówieniom, nieprawdom, by nie dali się czarnej kampanii, która z każdym dniem przybiera na sile. Wolałbym, żeby moi konkurenci pokazywali swoją wizję Bytomia, by złożyli ofertę Bytomianom. Niektórzy z nich jednak uważają, że jedyne co mają do zaproponowania to prowokację i nieczystą grę. Nie chcę, aby ktoś, kto w kampanii wyborczej stosuje chwyty oparte na kłamstwie był prezydentem Bytomia.  Bo to znaczy, że kłamstwem posługuje się także w codziennej działalności. 

ŻB: 21 października zmieni się coś w Bytomiu?
AP: Odbyłem już tysiące rozmów z mieszkańcami, tysiące kolejnych przede mną. Bytom nie tylko chce, ale wręcz domaga się zmiany. Bo wielu Bytomian, podobnie jak ja i nasi kandydaci na radnych nie może znieść stagnacji i kłamstw. Chce pracy dla miasta i prawdy oraz partnerstwa w relacji prezydent – mieszkaniec. Takie zwyczaje i taki model zacznie funkcjonować w Bytomiu już 22 października, bo jestem przekonany, że przy takiej energii społecznej, tak szerokim poparciu Bytom rozstrzygnie te wybory już w I turze, odsuwając od władzy Damiana Bartylę. Dlatego jeśli macie państwo dość polityki Damiana Bartyli proszę - idźcie ze mną, idźcie z nami na wybory. Dla Bytomia. 

Materiał sfinansowany ze środków KWW Andrzeja Panka