EC Szombierki - Industrialna katedra ma już 95 lat

W tym roku minęło 95 lat od uruchomienia Elektrociepłowni Szombierki. Z tej okazji przypominamy historię najbardziej imponującego zabytku Bytomia.

Pisząc o EC Szombierki nie sposób nie wspomnieć o Karolu Goduli, wielkim górnośląskim przemysłowcu zmarłym ponad 70 lat przed jej wybudowaniem. Wywodząc się ze średniego mieszczaństwa dzięki swojemu intelektowi i ciężkiej pracy stworzył największe imperium przemysłowe ówczesnych Niemiec. Nie pozostawił po sobie dzieci, lecz cały majątek zapisał zaledwie sześcioletniej Joannie Gryzik, którą opiekował się i łożył na jej edukację pod koniec swojego życia. Treść jego testamentu wywołała w tamtych czasach ogromną sensację, lecz z perspektywy historii można śmiało stwierdzić, że była to kolejna świetna decyzja Goduli.

Reklama

Joanna Gryzik okazała się znakomitą następczynią swojego opiekuna. W ciągu swojego życia aż siedmiokrotnie pomnożyła otrzymany posag. W wieku szesnastu lat król pruski nadał jej tytuł szlachecki zmieniając nazwisko na Gryzik von Schomberg-Godula, a nieco ponad miesiąc później wyszła za mąż za hrabiego Reischgrafa Hansa Ulryka von Schaffgotscha.

To właśnie należący do nich koncern Schaffgotsch Bergwerksgesellschaft GmbH (później Gräflich Schaffgotsch'sche Werke GmbH) zainicjował budowę monumentalnego zakładu na granicy Szombierek i Bobrka, będących wówczas niezależnymi od Bytomia gminami. Według pewnych teorii pierwotnie miała w nim powstać fabryka prochu. Jednak nie potwierdzają tego żadne znane dziś dokumenty, lecz na taką funkcję mają wskazywać solidne, grube mury i lekki dach, co w chwili ewentualnej eksplozji miało skierować impet ku górze, oszczędzając konstrukcję budynku. Ostatecznie jednak zadecydowano o przeznaczeniu wzniesionych obiektów do produkcji energii elektrycznej.

Zakład zaprojektowali Georg i Emill Zillmannowie, dwójka kuzynów zajmujących się tą samą profesją. Na ich deskach kreślarskich powstały m.in. projekty słynnych dziś osiedli Nikiszowiec i Giszowiec, czy siedzibę zarządu dóbr ziemskich Donnersmarcków w Świętochłowicach, gdzie obecnie mieści się Muzeum Powstań Śląskich. W bryle elektrociepłowni da się wyraźnie wyczuć inspiracje dawnymi warowniami. Jej potężne, ceglane mury wzbudzają respekt, a regularnie powtarzające się strzeliste okna przywodzą na myśl twierdze krzyżaków. Nad całością górują dwie wieże: węglowa oraz wyższa, wodna, kryjąca w sobie zbiorniki wody technicznej.

Zillmannowie zapewne umyślnie nadali jej charakter potężnego zamku. Budowa zakładu ruszyła rok po zakończeniu I Wojny Światowej. Z uwagi na ówczesne nastroje w Europie założono, że zakład może pełnić również rolę obronną. Stąd elektrownia została zlokalizowana na wzniesieniu, wewnątrz trójkąta torów kolejowych biegnących w głębokich wąwozach. Infrastruktura kolejowa okalająca zakład miała zostać wykorzystana w chwili ataku wrogich wojsk. Wówczas na torowiskach miały stanąć pociągi pancerne, umacniając tym samym obronę obiektu. Co więcej, w bezpośrednim sąsiedztwie głównych budynków umiejscowiono kilka bunkrów. To wszystko miało uczynić z elektrociepłowni trudną do zdobycia twierdzę.

Elektrownię uruchomiono 29 listopada 1920 roku. Jeszcze wtedy nie nosiła nazwy Szombierek, lecz… Bobrka (Kraftwerk Bobrek), a także określano ją mianem Kraftwerk Oberschlesien. Pierwotnie pracowały w niej cztery kotły dwurusztowe „Babcock” o wydajności 12 t/h oraz turbozespół WUMAG o mocy 12,8 MW. Do jej zasilania wykorzystywano węgiel odpadowy z pobliskiej kopalni Gräfin Johanna Grube (obecna KWK Bobrek), należącej do tego samego koncernu. Energia była dostarczana do pobliskich kopalń, hut i miasta Bytom.

Ze względu na dostępną moc, z czasem grono odbiorców stopniowo się poszerzało. W kolejnych latach zakład wyposażano w kolejne urządzenia do produkcji energii elektrycznej, osiągając w 1944 r. 92 MW mocy zainstalowanej i 100 MW mocy osiągalnej. Zapewniały ją 23 kotły oraz pięć turbozespołów, którym towarzyszyło siedem chłodni kominowych.

W 1925 r. na wieży wodnej zainstalowano podświetlany, czterostronny zegar o średnicy ok. 5 metrów (obecnie to drugi największy zegar wieżowy w Polsce, zaraz po PKiN w Warszawie!). Ów czasomierz był sprzężony z 54 innymi na terenie zakładu. Ich pracę synchronizował zegar-matka, który zachował się do dziś.

W trakcie wojny wybudowano napowietrzną rozdzielnię 110 kV, którą połączono liniami przesyłowymi z elektrownią w Zabrzu, natomiast za pomocą kabli biegnących w podziemnych tunelach doprowadzano energię do karbidowni na Bobrku. W tym czasie wybudowano taśmociąg służący do transportowania paliwa z pobliskiej kopalni. W trakcie wojennej zawieruchy elektrownia przetrwała atak lotniczy, w trakcie którego uszkodzony został kanał wody obiegowej. Unieruchomiło to pracę zakładu na jakiś czas, ale niedługo później elektrownia wznowiła produkcję.

W 1945 r. Armia Czerwona, która wkroczyła w okolice Bytomia zdemontowała część urządzeń w ramach reparacji wojennych. Wojska radzieckie wywiozły wówczas trzy kotły, jeden turbozespół oraz dwa tranformatory sprzęgłowe 6/110 kV. Uczyniono to jednak w bezmyślny sposób, gdyż nie zadbano o stosowną dokumentację techniczną. W efekcie urządzenia wywiezione z tutejszej elektrowni najprawdopodobniej skończyły w Rosji jako zwykły złom.

Przekazanie zakładu władzom polskim nastąpiło dopiero 15 maja 1945 r. Elektrownia była pierwszym obiektem przemysłowym na tym terenie, który wznowił pracę po wojnie. Produkcję uruchomili jego szeregowi pracownicy, pomimo wcześniejszej ucieczki ich szefostwa. Po rabunku dokonanym przez czerwonoarmistów w zakładzie pozostało 20 kotłów rusztowych i cztery turbozespoły, dające moc 70 MW. Przy pracy utrzymywała ją załoga 380 osób.

Kilka lat później przystąpiono do odtworzenia mocy sprzed 1945 r., co udało się osiągnąć w 1955 r. Zainstalowano wtedy trzy nowe kotły parowe typu La Mont i dwa czechosłowackie turbozespoły typu „Škoda” i „Pierwsza Breńska”. W sumie moc zainstalowana wyniosła 108 MW, co stawiało Elektrownię Szombierki w krajowej czołówce. Wówczas w zakładzie pracowało aż 850 osób. Dwa lata później przystosowano cztery kotły do spalania gazu wielkopiecowego z huty „Bobrek” za pośrednictwem rurociągu.

Wkrótce rozpoczęto stopniowe przekształcanie „Szombierek” w elektrociepłownie, co było spowodowane powstawaniem nowych elektrowni oraz zapotrzebowaniem na ciepło nowych osiedli mieszkaniowych. W 1974 r. oddano do użytku kocioł wodny WR-25 oraz poszerzono układ wymienników ciepła do mocy 158 MWt, natomiast dwa lata później wybudowano ciepłociąg magistrali północnej. W 1980 r. powstała magistrala południowa, za pomocą której doprowadzono ciepło w kierunku Rozbarku. W 1987 r. doprowadzono również rurociąg do Zakładów Gumowych Górnictwa w Łagiewnikach.

W 1993 r. połączono Elektrociepłownię Szombierki z Elektrociepłownią Miechowice rurociągiem ciepłowniczym o średnicy 500 mm oraz rurociągiem parowym o średnicy 300 mm. W ten sposób w kolejnych latach w Szombierkach całkowicie zaprzestano produkcji energii elektrycznej i w praktyce obiekt stał się ciepłownią.

Od początku XXI wieku powoli wygaszano pracę EC Szombierki. Ówczesny właściciel zakładu – państwowa spółka ZEC Bytom - doceniając jego walory zabytkowe i architektoniczne rozpoczął przygotowania do zmiany przeznaczenia kompleksu zaprojektowanego przez Zillmannów. Zlecono architektom z jednej z bytomskich pracowni opracowanie koncepcji przekształcenia obiektu w centrum kultury i rekreacji i poszukiwano inwestorów gotowych do jej realizacji.

Ponadto udostępniono dawną halę maszyn na potrzeby działalności kulturalnej. Jej oryginalny charakter bardzo przypadł do gustu artystom, dzięki czemu zorganizowano w niej szereg imprez, w tym plenery fotograficzne, gale operowe, festiwale bluesowe, spektakle teatralne, a także galę bokserską. Niejednokrotnie widownia tych wydarzeń przekraczała liczbę 1000 widzów.

Elektrociepłownia cieszyła się tak ogromną popularnością, że zorganizowany w niej Photo Day przez serwis MMsilesia.pl przyciągnął ponad 250 fotografów! Kolejka wąskotorowa, która miała zawieźć ich z centrum Bytomia na miejsce nie zdołała pomieścić wszystkich zainteresowanych, natomiast organizatorzy wydarzenia byli zmuszeni dotrzeć do elektrociepłowni samochodem.

Obiekt był również inspiracją dla twórców filmowych. Słynny czeski reżyser Petr Zelenka chciał zrealizować w nim jedną ze swoich produkcji, lecz przeszkodził w tym harmonogram pracy bytomskich elektrociepłowni. Szombierki nie mogły wówczas wstrzymać produkcji, więc reżyser ostatecznie musiał porzucić swoje plany. Industrialne przestrzenie EC Szombierki wielokrotnie były wykorzystywane w etiudach studentów Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, a zabytkowe wyposażenie gabinetu dyrektora zakładu wykorzystali realizatorzy „Sensacji XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego.

Niestety tę „energię kultury” powstrzymała sprzedaż ZEC Bytom fińskiemu koncernowi Fortum w 2010 roku. Choć w trakcie jubileuszu 90-lecia zakładu nowi właściciele zapewniali, że zabytek wciąż będzie tętnić życiem, to w rzeczywistości zaprzestano udostępniania Szombierek do organizacji kolejnych imprez. Wyjątkiem były coroczne Industriady, kiedy pozwalano na zwiedzanie wnętrz zakładu, ale w tym roku odmówiono nawet tego.

Przeczytaj też: Elektrociepłownia zamienia się w ruinę [ZDJĘCIA]

Latem stowarzyszenie Miasto dla Mieszkańców zebrało ponad 9000 podpisów pod petycją do władz firmy Fortum, miasta, województwa oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o ratunek dla niszczejącego obiektu. W rezultacie przystąpiono do wspólnych rozmów, które – miejmy nadzieję – doprowadzą do znalezienia pomysłu na zagospodarowanie tego wspaniałego zabytku. Niestety w międzyczasie doszło do pożaru taśmociągu łączącego EC Szombierki z KWK Bobrek oraz wysadzenia ostatniej z zachowanych chłodni kominowych.

Zobacz też:
Reklama