Radni zwierają szyki przeciwko Bartyli


Czarne chmury zbierają się nad głową prezydenta Damiana Bartyli. Radni domagają się wyjaśnień w sprawie nieprawidłowości w BPK, wyników kompleksowej kontroli RIO i pobrania od bytomian nienależnych opłat za odbiór śmieci.

Na przełomie roku prezydent o włos uniknął utraty stanowiska z powodu uchwalenia niezgodnego z prawem budżetu. Chwilę po tym jego szeregi opuścił wieloletni skarbnik miasta Mariusz Konopka, który pracował w ratuszu od czasów prezydenta Krzysztofa Wójcika. Nieoficjalnie mówi się, że szef bytomskich finansów miał już dość kreatywnej księgowości forsowanej przez swojego zwierzchnika.

Wychodzące z każdym dniem nowe fakty zaczynają powoli potwierdzać plotki o motywach rezygnacji skarbnika. W marcu Regionalna Izba Obrachunkowa opublikowała raport z kompleksowej kontroli gospodarki finansowej Miasta Bytom za okres od 1 stycznia 2012 r. do 9 grudnia 2016 r. Wykazano w nim tak dużo nieprawidłowości, że nie sposób wymienić ich wszystkich w tym artykule. Samo wystąpienie pokontrolne ma przeszło 30 stron, a kompletny raport aż 230.

Przed kilkoma dniami do mediów wyciekły fragmenty raportu z audytu przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradczą Deloitte w Bytomskim Przedsiębiorstwie Komunalnym, który przez rok trzymano w tajemnicy. W ten sposób kilkadziesiąt redakcji dowiedziało się o horrendalnych wydatkach miejskiej spółki na finansowanie Polonii Bytom, festiwalu organizowanego przez doradcę prezydenta, opracowania architektoniczne kompleksu sportowego przy ul. Olimpijskiej, czy o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu miejskiego składowiska odpadów.

Oba raporty dowodzą, że przez ostatnie lata pod rządami Damiana Bartyli sposób gospodarowania pieniędzmi mieszkańców był skrajnie nieodpowiedzialny. Beztroska prezydenta doprowadziła miasto na skraj upadku. Z roku na rok wzrasta dziura budżetowa, a wraz z nią suma zadłużenia gminy, ponieważ deficyt jest pokrywany pieniędzmi z emisji obligacji, które będzie trzeba wkrótce oddać. Jakby tego było mało, Damian Bartyla dąży do zaciągnięcia kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, w wyniku czego zadłużenie naszego miasta wzrośnie do blisko 0,5 miliarda złotych. Znaczna część tej pożyczki ma zostać przeznaczona na budowę stadionu i hali dla Polonii Bytom. Z kolei BPK w 2015 r. odnotowało rekordową stratę w swojej historii wynoszącą aż 43,7 mln zł, czyli niemal połowę rocznych obrotów spółki. Firma jest bliska utraty płynności finansowej, choć jako dostawca wody i odbiorca ścieków jest monopolistą na lokalnym rynku.

Sytuacja w mieście jest już tak zła, że Damianowi Bartyli rozsypuje się układ polityczny w bytomskiej Radzie Miejskiej. Dotąd rolę opozycji pełnili wyłącznie członkowie klubu Platformy Obywatelskiej oraz Henryk Bonk, natomiast od pewnego na pomysły prezydenta zaczynają kręcić nosem także przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz Piotr Bula z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dobitnie pokazuje to wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej, na której prezydent ma wyjaśnić nieprawidłowości wykazane w raportach RIO i Deloitte, jak również wytłumaczyć się wysokości opłat za odbiór śmieci i z planów sprzedaży ujęcia wody w Tarnowskich Górach. Wniosek podpisali wspólnie radni PO, PiS oraz SLD, udowadniając kolejny raz, że potrafią działać ponad podziałami.

To będą trudne dni dla Damiana Bartyli. W najbliższy czwartek o 15:00 będzie musiał się wyspowiadać przed radnymi na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, a dzień później o 11:00 znowu stanie przed poznańskim sądem, gdzie toczy się proces w sprawie korupcji w piłce nożnej, w którym prezydent Bytomia, a niedawny prezes Polonii Bytom, jest jednym z oskarżonych.