Absolutorium nie dla Bartyli. Zostanie odwołany?


Zgodnie z przewidywaniami prezydent nie otrzymał absolutorium z wykonania zeszłorocznego budżetu. Przyszłość Damiana Bartyli w ratuszu stanęła pod znakiem zapytania. Radni mają dwa tygodnie, żeby zadecydować o zwołaniu referendum w sprawie jego odwołania. Stanowisko może też stracić w inny sposób...

Damian Bartyla jest pierwszym prezydentem Bytomia, który nie otrzymał absolutorium. Nigdy wcześniej do tego nie doszło, choć w porównaniu do okolicznych miast, u nas bardzo często dochodziło do zmian na prezydenckim fotelu. Żadna ekipa nie utrzymała się u sterów dłużej, niż dwie kadencje, co w naszym regionie jest ewenementem - u wielu naszych sąsiadów po 1989 r. prezydenci rządzą lub rządzili po kilkanaście lat, a Zygmunt Frankiewicz zasiada na fotelu prezydenta Gliwic nieprzerwanie od 1993 roku. Mimo to każdy z bytomskich prezydentów zawsze otrzymywał absolutorium.

Damian Bartyla i sprzyjający mu radni na środowej sesji stwierdzili, że nieudzielenie absolutorium ma charakter polityczny, a nie merytoryczny. - Sala sesyjna to miejsce, gdzie można dołożyć prezydentowi i zawsze kończy się to tak, że jeżeli prezydent ma większość, to uzyskuje absolutorium, a jak nie ma, to nie uzyskuje - pożalił się z mównicy Damian Bartyla. Na swoją obronę ekipa rządząca wskazywała, że wskaźniki wykonania budżetu są bardzo wysokie i osiągnęły powyżej 90%.

Tajemnicę skąd wzięły się tak dobre wskaźniki wyjawił na sesji radny Michał Bieda: - Według planu na Becetkę w zeszłym roku miasto miało wydać 13 mln zł. Państwo sobie pozmieniali ten plan, obniżając poprzeczkę do poziomu 2,7 mln zł. I dopiero to zrealizowaliście w 99 procentach. Ale gdyby liczono realizację według planu pierwotnego, to tych procent byłoby tu bardzo mało... 20? Może i nawet jeszcze mniej... Kiepski plan na rok 2016 zakładał 28 mln zł inwestycji. Państwo ten kiepski plan do poziomu jeszcze gorszego, do poziomu 16 milionów, a zrealizowaliście 10.

Główną przyczyną nieudzielenia absolutorium była pierwsza w historii Bytomia negatywna opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w sprawie wykonania zeszłorocznego budżetu. Wykazano w niej, że budżet był nierealistycznie planowany, przez co był niezgodny z przepisami. Opinia nie jest wiążąca dla Rady Miejskiej, ale stanowi solidną podstawę do tego, aby nie udzielić prezydentowi absolutorium. W środę rajcowie tak właśnie postąpili. Za nieudzieleniem głosowało 14 radnych, przeciwko 9, a od głosu wstrzymała się jedna osoba.

Całą debatę o wykonaniu budżetu transmitowaliśmy na żywo na naszej stronie na Facebooku. Nagranie można zobaczyć poniżej i poznać argumenty obu stron:

Jakie konsekwencje dla Damiana Bartyli może mieć nieudzielenie absolutorium? Zgodnie z przepisami radni mają teraz dwa tygodnie na podjęcie decyzji czy w Bytomiu zostanie przeprowadzone referendum w sprawie odwołania prezydenta. Jest to jednak mało prawdopodobny scenariusz. Wybory samorządowe odbędą się już w przyszłym roku i ganianie bytomian co chwilę do urn mogłoby mieć fatalny wpływ na frekwencję. W przypadku referendum ma ona kluczowe znaczenie, bowiem w sytuacji, jeśli zagłosuje zbyt mała liczba wyborców, to głosowanie może zostać uznane za nieważne. Tymczasem organizacja referendum to poważne koszty i w obecnej sytuacji finansowej Bytomia radni nie chcą narażać miasta na wydatki, które mogą okazać się bezsensowne.

Mimo iż, najprawdopodobniej nie dojdzie do referendum, to prezydent i tak może stracić swoje stanowisko. Z powodu nieudzielenia absolutorium wojewoda może zawiesić władze miasta i ustanowić zarząd komisaryczny lub wszcząć procedurę odwołania Damiana Bartyli z funkcji i zwrócić się do premiera z wnioskiem o powołanie komisarza rządowego. Taki scenariusz jest bardziej korzystny dla miasta, ponieważ nie narazi gminy na koszty organizacji referendum, a kwestia odejścia Damiana Bartyli z ratusza zostałaby o wiele wcześniej rozstrzygnięta i jego następca miałby więcej na wprowadzenie programu naprawczego.

Log in to comment