Bartyla próbuje zablokować referendum


Niedawno Damian Bartyla w jednym z wywiadów zapowiadał, że nie boi się oceny mieszkańców. Tymczasem prezydent zaskarżył uchwałę Rady Miejskiej dotyczącą przeprowadzenia referendum. I to dwukrotnie!

Od kiedy prezydenckie ugrupowanie straciło większość w Radzie Miejskiej, a widmo referendum stało się realne, Damian Bartyla przypomniał sobie o mieszkańcach. Jego facebookowy profil ożył po dwuletnim zastoju i udziela wywiadów w kolejnych mediach, choć wcześniej niechętnie się na nie zgadzał. Przekonuje w nich, że nie ma sobie nic do zarzucenia, natomiast referendum nie jest społeczną inicjatywą, jak w 2012 roku, lecz jedynie przejawem politycznej awantury. Stwierdził nawet, że nie boi się oceny mieszkańców, a przy każdej okazji podkreśla, że jest pierwszym prezydentem Bytomia, który został wybrany w pierwszej turze wyborów.

Wygląda na to, że Damian Bartyla jednak obawia się tego, jak mogą zagłosować bytomianie. Oprócz ponadprzeciętnej (jak na niego) aktywności w mediach wskazywałyby na to skargi, jakie skierował do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Co ciekawe nie poprzestał na jednym piśmie - wysłał od razu dwa; jeden jako prezydent miasta, a drugie jako osoba fizyczna. W obu domaga się stwierdzenia nieważności uchwały Rady Miejskiej w sprawie przeprowadzenia referendum, gdyż jego zdaniem została przyjęta niezgodnie z prawem.

Bartyla uzasadnia w skargach, iż przewodniczący Rady Miejskiej przeprowadził głosowanie w złym trybie. Według niego każdy radny przed oddaniem głosu powinien usłyszeć pytanie o popierana opcję, natomiast takie pytanie padło tylko raz, na początku głosowania. Kolejnym argumentem jest niewłaściwe sformułowanie pytania referendalnego. Te w przyjętej uchwale brzmi "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Pana Damiana Bartyli z funkcji Prezydenta Bytomia przed upływem kadencji?", podczas gdy w opinii Damiana Bartyli powinno brzmieć "Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Pana Damiana Bartyli z funkcji Prezydenta Miasta Bytomia przed upływem kadencji?". W skardze czytamy, że brak tego jednego słowa budził wątpliwości czego dotyczy referendum. Prezydent wytyka również brak w uchwale wzoru karty do głosowania i nakładki w alfabecie Braille'a, a także nie wskazanie organu odpowiedzialnego za wykonanie uchwały.

Paradoksalnie składając skargi do WSA Damian Bartyla krytykuje sam siebie. 24 sierpnia Mariusz Janas, przewodniczący Rady Miejskiej skierował projekt uchwały w sprawie referendum do zaopiniowania przez prezydenta. Ten z kolei nie zalecił wprowadzenia poprawek, które zgłosił WSA. Co więcej na sesji Rady Miejskiej był obecny prawnik Urzędu Miejskiego, który też nie dopatrzył się błędów.

Uchwała po przyjęciu przez Radę Miejską już po kilku dniach została opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Śląskiego. Natomiast dziś wojewoda śląski, jako organ nadzoru, wydał decyzję w sprawie zgodności z prawem tej uchwały. Służby prawne wojewody nie stwierdziły w niej naruszeń prawa. To oznacza, że droga do przeprowadzenia referendum jest otwarta.

Na dniach komisarz wyborczy wyznaczy datę przeprowadzenia referendum w Bytomiu. Najprawdopodobniej głosowanie odbędzie się pod koniec listopada. Aby jego wynik był ważny do urn musi pójść 3/5 osób, które uczestniczyło w wyborach w 2014 r., co daje liczbę ok. 26 tys. uprawnionych do głosowania.

Discuss this article in the forums (2 replies).

Maciej Polok Avatar
Maciej Polok odpowiedział w temacie: #174473 2017/10/13 14:14
Czyżby Bartyli doradzał ten sam osobnik co Kojowi :)
Manolo Avatar
Manolo odpowiedział w temacie: #174470 2017/10/13 08:10
Myślę, że fantastyczna kojowa akcja, która pomogła mu w końcu zejść ze stanowiska "Nie idę na referendum" może mu pomóc :-) .