Bytomski Sport do likwidacji. Zaczęła się walka o przyszłość IV-ligowej Polonii


Radni zarzucają władzom spółki, że przejadają pieniądze i z roku na rok generują coraz większe straty. Władze Bytomskiego Sportu odpowiadają, że jeszcze nigdy tak dobrze w Polonii nie było. Na razie realny jest scenariusz, że za kilka miesięcy na Olimpijskiej możemy być świadkami meczów B-klasy.

Sport w Bytomiu w tym roku może otrzymać dwa potężne ciosy. Kilka dni temu informowaliśmy o wielkich problemach hokejowej Polonii Bytom, której grozi wycofanie z polskiej ekstraligi. W klubowej kasie są pustki, miasto nie przeznaczy żadnych środków, a rozmowy ze sponsorem strategicznym trwają w nieskończoność. Niestety, to nie wszystko. Lada moment może zniknąć także drużyna piłkarska, która walczy o awans do III ligi.

Likwidacja spółki, ale co dalej?

Latem zapadła decyzja o poddaniu spółki Polonia Bytom SA procesowi upadłości układowej. III-ligowy zespół został wycofany z rozgrywek. Zadłużenie było już tak duże, że klub nie otrzymałby licencji nawet na niższą klasę rozgrywek. Zdecydowano wówczas, że klub piłkarski przejmie spółka Bytomski Sport. To oznaczało, że nowy twór będzie musiał liczyć na przychylność władz Śląskiego Związku Piłki Nożnej, aby rozpocząć od IV ligi. Po długich bojach udało się, co u wielu wywołało wielką ulgę. Udało się odciąć od dawnych zobowiązań i w rozgrywkach ligowych rozpocząć od zera.

Nikt jednak nie przewidział tego, co wydarzy się pod koniec 2017 roku. Na sesji Rady Miejskiej przedstawiono projekt uchwały, która dopuściła do przeprowadzenia głosowania za likwidacją Bytomskiego Sportu. "Za" głosowali radni Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Stowarzyszenia Budujmy Bytom oraz SLD.

- Pieniądze na kulturę tniemy, na remonty szkół tniemy, brakuje na wypłaty dla nauczycieli, szpital leży, środków na remonty dróg jest rekordowo mało. A na Bytomski Sport rośnie - mówił radny Michał Bieda z PO.

- Tam pieniądze były dosłownie przejadane. Dostaliśmy plik faktur na kwoty 300-400 zł, gdzie w krótkim czasie wydano pieniądze na chipsy, paluszki czy ciasteczka - dodaje w "Dzienniku Zachodnim" Michał Staniszewski z PO.

Władzom Bytomskiego Sportu postawiono szereg zarzutów. W budżecie na 2018 rok zaplanowano aż 8 mln zł dla tej spółki. Opozycyjni radni jednak nie zgodzili się na to, tłumacząc, że w 2016 roku spółka przyniosła ponad 3 mln straty, a w kolejnym prawdopodobnie jeszcze więcej. W dodatku zaczęły znikać pieniądze, które są przeznaczone na modernizację boiska ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Piłkarskiej. To nie wszystko. Kolejny zarzutem jest działalność Fundacji Bytomski Sport, która otrzymała kilka pożyczek i nikt nie był w stanie wytłumaczyć, na co przeznaczono pieniądze. W tej ostatniej kwestii aktualny prezes Bytomskiego Sportu umywa ręce.

- Fundacja Bytomski Sport nie ma nic wspólnego ze spółką Bytomski Sport Polonia Bytom, którą reprezentuję. To dwie różne osoby prawne, tłumaczyłem to radnym bezpośrednio na Sesji Rady Miejskiej - dla zaakcentowania tego faktu przedłożyłem na ręce Przewodniczącego Rady Miejskiej dodatkową zewnętrzną opinię prawną. Odkąd jestem prezesem spółki, do fundacji nie została przekazana żadna darowizna ani pożyczka, zrezygnowałem z kompetencji fundatora i nie zamierzam wykonywać tego prawa - tłumaczy Krzysztof Bochnia w portalu sportslaski.pl.

Klub ma wrócić do zadłużonej spółki

Wielkim problemem jest fakt, że nikt nie ma sensownego pomysłu, co dalej w przypadku likwidacji spółki Bytomski Sport. Radni, którzy głosowali za tym rozwiązaniem, zaproponowali, by sekcja piłkarska... wróciła pod skrzydła KS Polonia Bytom SA. To jest niemal równoznaczne z upadkiem klubu i kolejnym startem od zera.

- Podmiot ten nie posiada licencji na grę w 4 lidze, zatem Polonia Bytom byłaby zmuszona rozpocząć rozgrywki od najniższej klasy rozgrywkowej. K.S. Polonia Bytom S.A. nie jest w stanie realizować żadnych zobowiązań krótkoterminowych, bowiem obciążona jest wielomilionowym zadłużeniem. Po to przecież stworzyliśmy nowy podmiot, by ten poprzedni zrestrukturyzować, tak aby działać już z czystą kartą - wyjaśnia Bochnia.

Wiadomo natomiast, że obiekt przy Olimpijskiej ma wrócić pod zarządzanie Ośrodka Sportu i Rekreacji. Likwidacja Bytomskiego Sportu SA ma rozpocząć się do 30 czerwca. Jeżeli nic się nie zmieni, to za kilka miesięcy kolejny raz będzie ogromne zamieszanie.

Na razie sytuacja wygląda tak, że IV-ligowy klub został pozbawiony środków z miejskiego budżetu. Działacze mają niewiele czasu, aby znaleźć finansowanie zewnętrzne, by mieć pieniądze na organizację meczów oraz pensje dla zawodników. Bochnia jednak zapewnia, że nic się nie zmienia i celem jest walka o awans do III ligi. To nie wszystko. Spółka musi także mieć fundusze na przeprowadzenie likwidacji.

- Radni zapomnieli, iż od przeniesienia majątku z powrotem do gminy czy też innej spółki gminnej miasto będzie zmuszone zapłacić ok. 1,5 miliona złotych VAT-u i tych pieniędzy również Radni nie przyznali spółce - komentuje prezes BS Polonii Bytom.

Kibice zaczęli walczyć, Wołosz odpowiada

Kibice nie zamierzają bezradnie przyglądać się całemu zamieszaniu. Stowarzyszenie Kibiców Klubu Polonia Bytom w oficjalnym oświadczeniu apeluje do radnych o zmianę decyzji o likwidacji spółki Bytomski Sport.

- Stanowczo i z pełną determinacją wzywamy Radnych Rady Miejskiej w Bytomiu do podjęcia kroków mających na celu uratowanie klubu i możliwość jego awansu sportowego. Jest dla nas niepojęte jak można w taki sposób zupełnie lekceważyć ogromną rzeszę sympatyków i kibiców Polonii Bytom rozsianych po całej Polsce i świecie. Polonia Bytom to dorobek wielu pokoleń piłkarzy, działaczy i nas kibiców wspierających swoją drużynę w zwycięstwach, jak i najtrudniejszych chwilach. Dzisiaj nadeszła jedna z najczarniejszych chwil dla naszego klubu, dlatego podejmiemy wszelkie możliwe kroki, by wymóc na bytomskich radnych działania ratujące klub i jego dorobek. A przypomnijmy, że ten jest nie mały: zdobywca pucharu Rappana, zdobywca pucharu Ameryki, dwukrotny mistrz Polski, czterokrotny wicemistrz Polski, trzykrotny finalista Pucharu Polski - czytamy w oświadczeniu.

Zamieszanie skomentował już radny Mariusz Wołosz i we wpisie na Facebooku sformułował mocne zarzuty pod adresem ludzi zarządzających klubem piłkarskim z Olimpijskiej.

- Jak czytam i słucham tych bzdur wypowiadanych przez pseudo działaczy bytomskiej Polonii oraz tych, co mówią, że dobro Polonii leży im na sercu to robi mi się niedobrze. Kolejny, chyba już czwarty podmiot, przepoczwarzony w Polonie, bezkarnie i bezproduktywnie, generuje ogromne długi i kłopoty. W mojej ocenie od lat toczy ten klub proceder mający znamiona czynności przestępczych, z wieloma milionami w tle oraz masą przyssanych grubych pijawek, które w przeciwieństwie do zawodników i dzieci mają się całkiem dobrze. Jedyne skuteczne działania to krętactwa by nikt nie zobaczył, że wielomilionowy strumień płynący od lat do tego klubu oraz narosłych przy nim fundacji trafia do prywatnych kieszeni - pisze radny.

Na razie trudno przewidzieć jak cała sprawa się zakończy. Niestety, miała być stabilizacja i spokojne budowanie silnego klubu, a zamiast tego mamy kolejny wielki kryzys w bytomskiej piłce.

Discuss this article in the forums (48 replies).

marcinen Avatar
marcinen odpowiedział w temacie: #176791 2018/01/20 12:22
jest sposób jak zarobić pieniądze na piłce nożnej w Bytomiu i to bardzo prosty. Cały teren gdzie jest obecnie stadion i boiska treningowe trzeba sprzedać developerom z jakieś rozsądne pieniądze, nie za duże aby byli chętni ale też nie za małe aby starczyło na budowę kameralnego stadionu na 8 tyś. ludzi z możliwościa powiekszenia trybun. Takie stadiony teraz się stawian praktycznie z prefabrykatów. Coś na kształ stadionu w Gliwicach, który do warunków w Bytomiu też byłby wystarczający. Po za tym trzeba wybrać nową jego lokalizację, która była by bardziej skomunikowana. A developer nich na byłym stadionie Polonii buduje na potęgę bo miejsce jest ku temu bardzo dobre. Ciche, spokojne, blisko park, basen, przedszkola i szkoły. Nowsze mieszkania w tej okolicy są nawet w cenie.
Błażej Avatar
Błażej odpowiedział w temacie: #176790 2018/01/20 12:02
W takim razie należy sobie zadać pytanie dlaczego w Polsce piłka nożna nie przynosi dochodów, a w całej Europie Zachodniej już tak...

Nie zamierzam startować w wyborach, ani tym bardziej budować stadionu od razu. Na deweloperce obecnie można najwięcej zarobić. Ceny mieszkań deweloperskich są tak wysokie, a dając ziemię za mniejszą kasę niż w konkurencyjnych miastach jesteś w stanie przyciągnąć nowych mieszkańców.

Podałem tylko biznesowy przykład, który byłby szansą dla klubu. Był też kiedyś podobno zainteresowany sponsor z Niemiec. Ale szczegółów nie znam.

Należy także się zastanowić dlaczego w Polsce na stadiony chodzi 20-50% pojemności stadionu a na zachodzie jest to 75-100%.
Odpowiedź jest prosta. Kiedy miasta zajmują się prowadzeniem klubów sportowych nie są w stanie wpompować takich kwot, żeby zapewnić dobrej klasy piłkarzy, którzy kosztują coraz więcej, w zarządach nie ma także pomysłu na szkolenie i utrzymywanie własnych utalentowanych wychowanków. Lepiej przecież ściągnąć Gruzina, Japończyka, Brazylijczyka z 3 ligi bo już mamy "ukształtowanego" zawodnika.

Nawet tak duże miasta jak Gdańsk i Wrocław nie są tak mocno zainteresowane chodzeniem na mecze swoich klubów. Fanatycy plus garstka tak zwanych pikników klubu nie utrzymają. Taki Arsenal handluje na przykład gadżetami, prowadzi sklepy pod własną marką, posiada tyle kanałów sprzedaży...

Polskie kluby nie mają dobrych sponsorów no bo co ma dać sponsor który nie będzie miał pełnej kontroli nad finansami w klubie? Który nie ma gwarancji, że menedżer wyznaczony przez miasto/stowarzyszenie umie tym wszystkim zarządzać? Da z siebie tyle ile ma udziałów.

Było kilka przypadków (Wisła Kraków) gdzie sponsor miał pełną kontrolę nad klubem. Niestety p. Cupiał za szybko chciał osiągnąć sukces małym nakładem - to też go zgubiło, ale trzeba próbować - bo nawet te mecze w europejskich pucharach i późniejsi reprezentanci Polski pokazali, że to jest jedyna droga do wysokiego poziomu sportowego, a nie kroplówka od miasta. Niestety przepaść sportowa między zachodem a Polską wynika z zarobków i możliwości rozwoju. W Polskich warunkach należy po prostu rozwijać własnych wychowanków tak długo, aż się wybiją, a potem starać się zatrzymywać jak najwięcej z nich i starać się o grę w pucharach.
Passphrase Avatar
Passphrase odpowiedział w temacie: #176712 2018/01/17 15:04
Gdzie ty zyjesz czlowieku ? Developer ? W Polsce na pilce noznej sie nie zarabia. Gdybys mmial jakies pojecie o tym to bys to doskonale wiedzial.
Widze ze konkretnie wszystko wiesz i masz juz nawet wyliczone ze stadion na 7 tys ludzi zalatwi sprawe. Napisz program wyborczy i startuj jesienia. Nie wiem tylko czy zaglosowalbys nawet sam na siebie.
Błażej Avatar
Błażej odpowiedział w temacie: #176647 2018/01/14 23:45
Bytom ma za dużo problemów, żeby zajmować się klubem sportowym, który hipotetycznie zakładając awans do Ligi Europy/LM miasta z dołka nie wyciągnie.

Podstawowym problemem na chwilę obecną jest ogromne skażenie terenów poprzemysłowych, gleby, wód gruntowych. Ekologia, a w zasadzie na afrykańskim poziomie czyli jej brak, wszędobylskie toksyczne odpady, dzikie wysypiska. To wpływa na nasz wizerunek, a nie klub sportowy.

Klub sportowy NIE jest zadaniem miasta. Jeżeli będzie chętny sponsor to jest to interes do zrobienia. Na przykład developer. Dostanie atrakcyjne działki pod budowę a pieniądze zainwestuje w klub. Miasto zyskuje mieszkańców, developer ziemię i pieniądze, a klub będzie miał wreszcie sponsora. Tylko żeby przyciągnąć developera trzeba zacząć od uprzątnięcia terenów a nie budowy stadionu.

Zapewniam, że jeżeli developer dostanie atrakcyjną działkę, zainwestuje i mu się to zwróci to przy takim układzie sponsorskim PB zyskałoby stadion na 7 000 widzów co w obecnej dobie byłoby zupełnie wystarczające.
Podałem tylko biznesowy przykład jakby to można było rozegrać bez angażowania horrendalnych kwot z budżetu z jednoczesną korzyścią dla miasta w postaci nowych mieszkańców. Obiecać stadion jest łatwo - znaleźć inwestora, znacznie trudniej.
MephiR Avatar
MephiR odpowiedział w temacie: #176646 2018/01/14 21:49
Janku, kibice podchodzą do sprawy Bytomskiego Sportu zerojedynkowo. Albo jest czarne, albo białe. Natomiast w tej sprawie jest jeszcze cała paleta odcieni szarości. Likwidacja Bytomskiego Sportu i tym samym zakręcenie źródełka dla - jak ich nazwałeś - "Bartylowców" wcale nie musi oznaczać końca Polonii. Tu potrzebne jest porozumienie, które jednak nie może być osiągnięte siłowo, bo nic z tego nie wyjdzie. Problem Polonii można rozwiązać raz na zawsze, tylko wszystkie strony muszą nauczyć się słuchać i współpracować.