Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Słów kilka o osiedlu Arki Bożka

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/07/28 14:56 #192710

Lubię pisać, szkole tak swój warsztat. Głównie pisząc do szuflady, pisząc pisma do urzędów, pisząc skargi, pochwały, reklamacje, zawiadomienia, listy do przyjaciół. Czasem piszę aby upuścić złe emocje. Pusta kartka to najlepsze miejsce na zrzucenie z siebie wszystkich drobnych spraw, które z czasem kumulując się, zaczynają przeszkadzać i wywołują złe samopoczucie

Nie jestem w tym jeszcze dobry. Ciągle się uczę. Dużo czytam bo to też pomaga aby zwiększać zasób swoich słów i podglądać jak inni konstruują zdania i wszelakiego rodzaju teksty. Może kiedyś poczuje się na tyle pewnie ze swoimi umiejętnościami, że podzielę się swoimi tekstami z szerszym gronem. Każda okazja do napisania o czymkolwiek, to kolejny krok do polepszania swojego warsztatu.

Znalazłem trochę czasu podczas pandemii (jestem tym szczęśliwcem, który może wykonywać swoją pracę zdalnie, z laptopem na kolanach siedząc na kocu na balkonie w promieniach słońca) aby naskrobać coś o swoim osiedlu. Lubię długo spać dlatego ponarzekam też trochę o hałasie bo cenię sobie spokój i ciszę.

Kiedyś myślałem, że zmiana lokalizacji z centrum Bytomia na osiedle, na obrzeżach miasta to strzał w dziesiątkę. Teraz niestety wiem już, że uratować mnie może tylko dom na końcu świata z fosą, wysokim murem i mostem zwodzonym.

Tak, super społeczny to ja nie jestem, lubię towarzyskie spotkania ale nie mogą być za długie i zbyt mocno zakrapiane alkoholem, gdyż dialog wtedy zostaje spłycony a następny dzień można stracić walcząc z kacem.

Poniższy tekst należy przyjąć z dystansem. Ma wydźwięk satyryczno-edukacyjny (bo tylko w taki sposób można to przekazać aby nie popaść w depresję) oraz ma na celu zobrazować sytuacje jaka ma miejsce na osiedlu Arki Bożka i pewnie na wielu innych osiedlach w Polsce. Wszystko to z perspektywy człowieka, który stara się żyć tak aby swoja osobą i zachowaniem nie szkodzić innym, a napotkane problemy rozwiązywać dialogiem, z próbą rozwiązania, które będzie dobre - nie idealne, bo takiego chyba nie ma - dla wszystkich zainteresowanych stron. Sam nie jestem perfekcyjny i popełniam wiele błędów, ale staram się wyciągać z nich wnioski oraz być lepszym człowiekiem każdego dnia. Nie lubię chamstwa, mimo że sam czasem jestem wulgarny i z natury wybuchowy (ale kto taki dziś nie jest), staram się hamować aby na chama i gbura nie wyjść, bo potem jest mi wstyd. Taka lekcja jest trudna ale skuteczna. Staram się ważyć słowa, ale moja miara nie zawsze równa jest mierze innych.

Używam w tym tekście wielu skrótów myślowych i zwrotów, które mogą zostać uznane jako obraźliwe. Proszę aby ich tak nie odbierać. Pisząc np. "stara baba" nie mam na myśli dojrzałych, inteligentnych starszych Pań, używam tego zwrotu aby zdefiniować stare, tępe chamskie i ordynarne baby w ogólnym tego słowa znaczeniu.
Każdy gdy słyszy stara baba, ma przed oczami właśnie tą stara babę. Dlatego chciałbym aby starsze panie, które być może zasięgną tej lektury nie czuły się zaszufladkowane, tylko ze względu na wiek. Tu chodzi raczej o stan umysłu, lub jego brak. Tak samo jak jeden z nowo poznanych przez mnie zwrotów. "Madki" Musiałem zasięgnąć definicji w słowniku aby upewnić się, że to dzieje się naprawdę. Piękne. "Madka - lekceważąco: kobieta bez kultury osobistej, która niedawno urodziła dziecko i dzięki temu jest przekonana o swojej wyższości nad innymi" No jak w mordę strzelił.

Szedłem raz chodnikiem po osiedlu i szły dwie panie z wózkami obok siebie zajmując cały chodnik. Gdy już prawie mnie staranowały, odskoczyłem na trawnik i zapytałem czy przypadkiem nie powinny też delikatnie zjechać (albo chociaż udawać, ze się starają) abym również mógł przejść. Usłyszałem że chyba powinienem ustąpić bo jadą z dziećmi. Gdy zapytałem gdzie ustąpić jak nie miałem nawet skrawka chodnika, to usłyszałem ze jestem chamem. Wtedy jeszcze nie znałem zwrotu madki. Teraz w pełni rozumiem czemu powstał.

Jeśli ktoś poczuje się urażony, przepraszam. To są historie w których ja czułem się nieswojo, a czasem urażony i tylko dlatego o nich pisze. Jeśli czujesz się urażony moimi spostrzeżeniami, chętnie dowiem się dlaczego, aby w przyszłości umieć przekazać swoje zdanie w lepszy sposób. Sposób, który dotrze do tych, którzy mogą moje zdanie odrzucić ze względu na bariery w toku myślenia i konstruowania wypowiedzi. Zanim coś powiesz, postaw się w sytuacji w której znajduje się twój rozmówca, to pomaga.

Zapewne będzie wielu przeciwników tego tekstu, mnóstwo obrażonych ludzi, może też będzie jakieś poparcie, przekleństwa i wyzwiska, może ktoś doda swoje spostrzeżenia i komentarze. W sumie każda reakcja jest miele widziana. Bo na samym końcu to ja będę musiał zmierzyć się z komentarzami a to bywa trudne, ale jeśli krytyka będzie konstruktywna, na pewno na tym zyskam.

Oto krótka charakterystyka osiedla na którym mieszkam z perspektywy czasu i moich obserwacji.

Zacznę z grubej rury. Na osiedlu Arki Bożka mamy pielgrzymki meneli, żuli i śmieciarzy w poszukiwaniu puszek i innych interesujących znalezisk. Niestety, nie wszystkie śmietniki są zamykane i już od 5 rano słychać rzucane puszki a potem ich zgniatanie. W ciągu dnia proceder jest kontynuowany, a wieczorami to samo z dodatkiem wyjadania resztek ze śmietnika. Mniam. Kiedyś myślałem, że nic mnie nie rusza. Myliłem się.

Ciągnąc wątek śmietników. Nie są zamykane, żule mieszają śmieci, a mieszkańców straszy się karami za brak segregacji. Szkoda, że nie ma nagród. Najlepiej segregujący budynek dostaję do funduszu remontowego to co inni musieli zapłacić za złe segregowanie. Lubię też tą odpowiedzialność zbiorową. Wiem, że niektórych ludzi można trzymać w ryzach tylko karząc lub nagradzając, ale dlaczego rykoszetem dostają niewinni. Pewnie dlatego, że demokracja. Nieważne.

Śmietniki też działają jako publiczne toalety, nocne schroniska i czasem miejsca imprez. Za to pod zamkniętymi śmietnikami zaobserwować można niecodzienne, dantejskie sceny gdzie pijany żul z wózeczkiem i łomem krzycząc wniebogłosy o niesprawiedliwości jaka go spotkała, uderza raz po raz łomem w kraty, zamek i drzwi. No bo do "kur..y nędzy" jak ktoś śmiał odebrać mu źródło zarobku i wyżywienia. Z jednej strony śmieszne z drugie niebezpieczne ale koniec końców to tragedia. To chyba tyle w kwestii śmietników, żeby nie było, że to jakiś mój fetysz. Ale za to teraz o żulach dalej.

Każdego dnia na ławeczkach lub pomiędzy blokami kręcą się pijani żule. Krzyczą są agresywni, załatwiają swoje potrzeby gdzie popadnie i nieprzyjemnie pachną. Raz pstryknąłem fotkę jak na środku osiedla koło kiosku w środku dnia (niedziela) dwie baby oddają mocz świecąc swoimi tyłkami prosto na przechodniów, dzieci bawiące się wokoło i centralnie wypinając się w stronę mojego balkonu. Kilka razy tego typu widoki były dla mnie szokujące, teraz to taki standard przynajmniej raz w miesiącu.
Eh, jak wiele człowiek traci gdy siedzi w pracy.

Rozumiem, że ci ludzie potrzebują pomocy i czasem są gdzie są w swoim życiu, nie zawsze ze swojego powodu, ale oni nie chcą pomocy. Mam kilku znajomych, którzy maja firmy w których są skłonni zatrudnić takie osoby pomóc im stanąć na nogi. Nie raz to zaproponowałem jednemu czy drugiemu żulowi, w odpowiedzi na żebranie lub grzebanie w śmietniku. Zawsze odrzucali propozycje. Wola wyjadać resztki ze śmietnika i zbierać puszki. Obrzydliwe, poniżające i nieludzkie... ale prostsze. Poza tym pomoc takim ludziom niosą odpowiednie instytucje a nie dorzucanie się im do piwa czy wina.

Między 17:00 a 21:00, tłumy drących się rodzin, pijanych rybaków i innej patologii wraca z Żabich Dołów, przecinając osiedle wydzierając się wniebogłosy. Szlachta wraca z igrzysk. Klękajcie narody bo oto elita kroczy.

Przynajmniej raz w miesiącu pijani kibice przewijają się prze osiedle, krzycząc wulgaryzmy, śpiewając, zachowują się agresywnie i niszcząc w szale co popadnie, a to ławki, a tu jakieś graffiti namalują a tu krzykną na "chu.j się patrzysz". Złota polska młodzież celebruje wygrany mecz.

Czasem nie można otworzyć okien z powodu okropnych zapachów, nie tylko z okolicznych wysypisk śmieci i firm przemysłowych oraz pól, ale też dlatego, że niektóre stare baby przypalają notorycznie jedzenie lub w kółko gotują tylko cebulę. Z tymi wysypiskami to była afera na cały Bytom. Do dziś jak tylko to wspomnę czuję kwaśny zapach z lokalnej, nielegalnej spalarni śmieci. Wszystko to tak szybko powstawało, a potem miesiącami jak nie latami ludzie zgłaszali problemy.

A co do ludzi, to większość ma te małe psy co wyglądają jak szczury, nie tresują tych zwierząt i one w kółko biegają i szczekają albo są zamykane na balkonach i tam kontynuują szczekanie. Stare baby kupują młode psy i te biegają ciągnąc je za sobą obszczekując dosłownie wszystko. Taka stara baba idzie do osiedlowego sklepu, przez całą drogę pies szczeka, baba na niego krzyczy, żeby przestał szczekać, przywiązuje go pod sklepem, wchodzi tam na 20 minut, a pies przez te 20 minut ujada. Potem to samo w drodze powrotnej. Dom wariatów.

Ludzie nie rozmawiają ze sobą tylko krzyczą. Stojąc twarzą w twarz stare głuche baby krzyczą do siebie. Albo jedna stoi pod kioskiem a druga dwa bloki dalej i ze sobą rozmawiają.

Na szczęście coraz rzadziej, ale zdarzają się jeszcze domówki które nie dają spać.

Ludzie palą na balkonach, a jak im się zwróci uwagę, że smród i żeby palili sobie w mieszkaniu to są oburzeni i agresywni. Bo balkon to przecież ich dom! Boję się czy przypadkiem niedługo nie nadejdą czasy, że zaczną się wypróżniać na balkonie, bo to przecież ich dom!

Niektóre auta to graty, gdy ktoś rano takiego odpala i wyjeżdża do pracy, to wstaje razem z nim całe osiedle a potem jeszcze przez 20 minut czuć, że odjechał. Kto to dopuścił do ruchu?

Auta to jednak gruby temat na osiedlu. Pomimo rozwiązań parkingowych, nie ma gdzie parkować, bo przyjezdni nie parkują w wyznaczonym miejscu, tylko muszą dojechać pod samą bramę, szkoły, przedszkola, sklepu, firmy. Pomimo, że 100 metrów dalej mają wyznaczone miejsca. Gdy dostają mandat drą się i przeklinają, prawdziwe zwierzę z nich wychodzi. Ciekawe, że gdy taki sam mandat dostają od policjanta na mieście za złe parkowanie, to przyjmują z pokorą i odjeżdżają. Osiedle jak widać rządzi się innymi prawami.

Niekończące się koszenie trawników. Każda firma i instytucja na terenie osiedla kosi trawę łącznie z obsługą osiedla. Wszystkie te prace odbywają się w różnych terminach sprzętem, który robi hałas (słyszałem różne kosiarki, ale niektóre to naprawdę urządzenia odrzutowe). I nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, że każdy zaczyna w inny dzień, kończy w inny i rozpoczyna prace od 7 a kończy o 12. Także, nie ma dnia w którym ktoś by nie budził kosiarką. A osiedle wygląda zawsze jak skoszone w kratkę, tu zarosło, tam skoszone, a tu nikt nie kosi. Jest minimalnie lepiej jeśli chodzi o administracje, bo w końcu zatrudnili firmę która ma więcej ludzi i jak wchodzi ze sprzętem to robi to w jeden dzień. Ale ile to czasu trwało, skarg, narzekań a potem i tak wyszło, że poprzednia firma nie wywiązywała się z umowy, ale umowy nie można było rozwiązać bo była skonstruowana na korzyść firmy porządkowej. Ja się pytam kto z rodziny Gerarda brał w tym udział. Szkoda pisać. A o Gerardzie dowiedzie się dalej.

Ulice i parkingi oraz chodniki są zamiatane ale też czasem losowo, co któryś dzień przychodzi koleś z dmuchawą i więcej hałasuje niż dmucha, a to co dmucha zdmuchuje na trawniki, po czym odchodzi, wieje wiatr i to jest na nowo tam skąd to wydmuchał. Nie jestem specjalistą ale dla mnie sensu to nie ma.

Mam filmik jak jeden gość stoi z dmuchawą w tak silnym wietrze, że liście wirują wokół niego z lewa na prawo a on w nie dmucha. Jeśli płacą im za godzinę, to wygrali życie. Dmuchanie liści jeszcze zrozumiem, no trzeba i ułatwia to pracę, ale liście są dmuchane na trawniki i nie usuwane. To jak zamiatać w domu podłogą z kuchni do pokoju.

Poza tym wczesną wiosną czy w środku lata nie za wiele liści. Raz przyjdzie gość i pozamiata wszystko a raz przyjdzie człowiek dmuchawa i pokurzy trochę po autach, po trawnikach.

Po Googloewałem trochę, i są odkurzacze uliczne, nie trzeba tego dmuchać, można to wciągnąć, albo po prostu po staremu pozamiatać i zebrać, wtedy magicznie zniknie. Siedziałem ostatnio w parku i szedł też gościu z dmuchawą, tylko jakaś taką nowszą, cichą, coś tam buczało efekt był ten sam. T na osiedlu to jakiś specjalny wynalazek z silnikiem odrzutowym.

Gościu z dmuchawą nie ma żadnych stoperów, ani słuchawek i jest głuchy jak pień. Gdy podchodzi do niego inny pracownik on wyłącza dmuchawę i krzyczą do siebie, bo koleś już ma po słuchu. Jakieś BHP albo coś? I czemu dmuchać o 7 rano? W sumie jak on wstał do pracy to pewnie już wszyscy nie śpią albo nie powinni. Ehh, firma od porządków a sprzęt ze średniowiecza. To coś jak o tym szewcu co w dziurawych butach chodził nie?

Żule pomieszkują w pobliskich krzakach, swoje eskapady robią na osiedlowe sklepiki w których zaopatrują się w alkohol. Lokalny sklep Lewiatan nie ma problemu w tym aby brudnym, śmierdzącym i nietrzeźwym osobnikom sprzedawać alkohol a potem wietrzyć sklep i narzekać, że oj oj co za patologia. Podczas pandemii, pomimo znaków o wymogu noszenia maski i tak obsługiwani byli klienci bez masek. Nic nie jest ważniejsze od zysku, ani zdrowie, ani przepisy o sprzedaży alkoholu nietrzeźwym, ani komfort stałych klientów. Pieniążki. To się liczy.

W tym samym sklepie panuje dziwna atmosfera niekończącej się imprezy pracowniczek, które zachowują się jak przekupy z bazaru, krzyczą, przemądrzają, piszczą, śmieją się, płaczą. Nie wiadomo czy to cyrk czy sklep. Serio, standardem są gdzieś między sklepikami 24h a bazarem.

Są też inne sklepy, to chyba jedyne osiedle ze sklepem mięsno-papierniczym (teraz są jeszcze warzywa) i drugim mięsno-warzywnym, z dziwnym smutnym panem, który zamęcza ludzi nakłanianiem do zakupów i kłótniami ze swoją matką i nikt nie chce u niego kupować bo jest nachalny.

Wszystkie budynki gospodarcze, jak rozdzielnie prądu i inne są malowane a potem oszpecone graffiti. Tak samo nowe elewacje budynków. Tylko coś zaczyna ładnie wyglądać, to następnego dnia jest już zniszczone. Nikt tego nie monitoruje, a naprawy lecą z kieszeni mieszkańców. A może by tak monitoring osiedlowy? I finansowa odpowiedzialność wandali?

Skrzynki na listy zasypywane są ulotkami i gazetkami, jak się regularnie tego nie wyrzuca to listonosz nie ma miejsca na normalną korespondencję, a większość drzwi i klatek schodowych oklejona jest tysiącem naklejek dostawców Internetu, telefonii i telewizji.

Lubię też tych mieszkańców, którzy walczyli o to aby nie było sprzątaczek na klatkach, że sami dbają o porządek, a potem wyciągają plik ulotek ze skrzynki i kładą na skrzynkę. Bo to potem samo stamtąd magicznie znika :) Wpuszczasz, przyjmuj ulotki i posprzątaj po sobie. Stare baby i dziady wpuszczają wszystkich, a jak nie wpuszczają to domofony są tak skonfigurowane, że każdy ma dostęp wszędzie bo są domyślne kody serwisowe, plus ulotkarze podważają zapadki domofonów, bo większość drzwi jest już zdemolowana. Dodatkowo szlachetni dobroczyńcy wpuszczają żuli na klatkę a ci od mieszkania do mieszkania pukają i zbierają kasę na jedzenie. Wpuściłeś jeden z drugim, nakarm, umyj, pomóż i odprowadź do drzwi, to jest twój gość.

Jeden koleś od 10 lat zbiera na operację nogi i robi więcej kilometrów niż ja w miesiącu do pracy. Biega po piętrach z kulą u boku. Po 10 latach chyba powinien już uzbierać nie?

Osiedlowy klub Sezam lubi organizować głośne imprezy gdzie muzyka gra głośniej niż w niejednej dyskotece. Wewnątrz i na zewnątrz budynku. To chyba jakaś taktyka aby ogłuszyć dzieci. Ja to słyszę kilka budynków dalej jakby głośno grało u mnie w domu radio, a przy klubie to jakiś techno terror party. Trudno mi pojąć dzisiejsze sposoby edukacji dzieci. Nie znam się.

Zgłaszanie tego też jest utrudnione bo ani pracownik z Sezamu, ani pracownik z Administracji nie słyszą co się do nich mówi przez telefon bo wszystko zagłusza muzyka.

Pomimo, że w regulaminie osiedla widnieje jasno, że między 9 a 21 nie powinny być wykonywane głośne i uciążliwe prace, nic nie stoi na przeszkodzie aby wycinka drzew odbywała się w piątek do wieczora i kontynuowała w sobotę o 6:50. A koszenie trawników zaczynało o 7 rano.

Są też mieszkańcy, którzy trzepią swoje dywany o 5 rano w tygodniu lub co jakiś czas w sobotę. Bo mogą!

Za przychodnią co weekend, przez weekend koneserzy piwa i wódki oraz głośnych rozmów organizują sobie imprezy, śpiewają piją, śmieją się, a jak policja ich pogoni to przyjeżdżają i tak w następny weekend, jakby pozapominali już, że to nie klub albo bar tylko publiczne miejsce.

Nie zapominajmy, że dzięki segregacji śmieci teraz śmieciarki zamiast raz, czy dwa razy w tygodniu jeżdżą codziennie. Ta przyjeżdża po niebieski śmietnik, ta po brązowy, ale najlepsza impreza jest jak przyjeżdżają po ten zielony ze szkłem.
Wszyscy widzimy w jakim stanie są te ciężarówki. To są ciężkie i głośne maszyny, które teraz jeszcze częściej niż kiedyś jeżdżą po osiedlu. Niekiedy dwa razy dziennie bo też jeżdżą do różnych instytucji na osiedlu. Oczywiście przyjeżdża o 7:30 żeby narobić hałasu a potem do 9 spokój, bo przyjeżdża kolejna. Jako zwolennik dobrego snu, pytam się czy te śmieciarki nie mogą kursować po południu?

Może brzmi to poważnie, może śmiesznie, zapewne się czepiam. Niemniej jednak nie polecam wyboru mieszkania na osiedlu Arki Bożka osobom ceniącym spokój, to nie dla tych którzy uciekają od zgiełku miasta. Niestety to ludzie i zarządcy tworzą to miejsce i jest jak jest.

Administracja z BSM na czele oraz byłym kierownikiem (Gerard ksywa "Zgon") była głucha na wszelkie sugestie. Według nich wszystko było lub jest zawsze ok. Nie raz można było też czytać o jakiś przekrętach, człowiek sam już się gubi w tym co krzyczą jedni a co drudzy, ale jeśli krzyczą to raczej nie jest dobrze.

Dwa przykłady: Raz jedną zimę zamiast zwykłego pojazdu do odśnieżania ulic jeździł przedwojenny traktor, który kopcił jak mała fabryka, a jak przejeżdżał to w domu talerze w szafkach się trzęsły. Uliczne odśnieżacze w postaci wielkich ciężarówek były cichsze niż ten potwór. Po zgłoszeniu problemu, że chyba coś jest nie tak z tym pojazdem i wdrożonym rozwiązaniem, okazało się, że problemu nie ma. Po zgłoszeniu na policje aby został sprawdzony stan pojazdu, pojazd został wycofany z użytku.
Drugi przykład to gdy mieszkańcy zasugerowali aby parkingi były pilnowane przez firmę zewnętrzną lub zamontowane zostały szlabany. Wzorując się na wielkich osiedlach np. w Katowicach. Odpowiedź kierownika administracji była taka, że to są nielegalne rozwiązania.

Rok później wprowadzili firmę parkingową.[SIC]

Tak jest z każdą drobną sprawą.

Teraz kierownikiem jest młoda Pani Lidia, która widać, że się stara i działa w dobrym kierunku ale obawiam się, że betonu jaki od dawien dawna jest w murach tej instytucji nie skruszą nawet najszczersze chęci. Tu trzeba wielu lat radykalnych zmian i wspólnego działania mieszkańców oraz młodych przedstawicieli administracji i spółdzielni. Otwartych, wykształconych umysłów.

Jednym słowem nie jest tu ani spokojnie, ani kulturalnie. Pomimo, dźwiękoszczelnych szyb, stoperów w uszach, wygłuszonych drzwi, nie wypoczniesz tu ani przed ani po pracy. Nie skupisz jednej myśli nad książką i kawą. Takie osiedle z Dnia Świra, wypełnione górnikami na emeryturach, ich bezrobotnymi żonami nieskalanymi nigdy pracą, dresami, "madkami" z "curkami" i ich pieskami oraz lokalnymi żulami.

A zwykły człowiek gdzieś tam się pląta pomiędzy i myśli jak stąd uciec.

Do tego komunikacja z administracją najlepiej by odbywała się pocztą polską albo gołębiem, bo na wszelkie wiadomości email lub telefony nie zbyt reagują. Nie ma żadnego standardu na odbiór wiadomości czy obsługę klienta. Jak jaśnie pani się zachce, to coś załatwi, może nawet odpisze. Jeśli przypadkiem nie skasuje dwa razy maila ze zgłoszeniem.

Wiele do życzenia pozostawia też obsługa techniczna z jednym wulgarnym panem bez zębów, która jak przyjeżdża coś naprawić na osiedlu to potem się okazuje, że więcej zaszkodzi i musi przyjeżdżać przez następny tydzień, albo wezwać zewnętrzną firmę po swoich naprawach. Dla przykładu zapchany kanał, który powodował zalanie całego parkingu bo woda nie spływała na tyle szybko by ją odprowadzić, został tak naprawiony, że woda nie schodziła już w ogóle. Trzeba było wynająć firmę, która pół dnia poprawiała naprawy działu technicznego przeklinając na czym świat stoi i rzucając klątwy na swoich poprzedników.

Zwykłe niedomykające się drzwi na klatce, to dwa tygodnie napraw lub ich brak oraz kilka mail w międzyczasie z zapytanie czy ktoś to zrobi, czy ktoś w ogóle przeczytał tego maila, czy ktoś potwierdzi naprawę i przyjęcie zgłoszenia. Potem zamek jest naprawiony, ale czy to za sprawą zdesperowanego sąsiada czy rzeczywiście administracji, nie wiadomo do dziś.

Albo nikt nic nie zgłasza do spółdzielni tego co mu przeszkadza, w sumie nie dziwię się bo kontakt z ta instytucja jest irytujący a interwencje nieskuteczne (czasem też słyszy się w odpowiedzi na zgłoszenie, że nikt tego problemu wcześniej nie zgłaszał pomimo, że wie się o przynajmniej kilku znajomych z osiedla i kilku sąsiadów którzy zgłosili dokładnie to samo) albo ci wszyscy ludzie, których słyszy się stojąc w kolejkach, narzekających na różne sprawy związane z osiedlem. Mówią to chyba tylko dla zwykłego narzekania i pierniczenia, dla zapchania czasu w kolejce.

Nie podobają się mieszkańcom pewne sprawy, jako społeczeństwo sprzeciwia się pewnym zachowaniom, ale gdy znajdują się w sytuacji jako świadek takiego niechcianego zdarzenia to udają, że ni widzą lub ignorują sprawę. Narzekając potem w domu albo w kolejce jak to jest źle. To właśnie ignorancja i bierność jest cichym przyzwoleniem aby to co się dzieje miało miejsce.

Pomijam historię z psami i ich odchodami, bo gdy pracownica administracji ze swoim duży dalmatyńczykiem nie sprząta po swoim pupilu (a gdy akurat przechodziłem i mnie zauważyła to prawie urwała smyczą łeb psu żeby tylko przerwać jego czynność), to jaki daje przykład innym. A to pracownik administracji powinien być przykładem do naśladowania. Więc naśladują go bezkarnie inni.

Za to w gazecie zwaną "Strzechą" wszystko jest pięknie i wspaniale. Zero samokrytyki, zero informacji o tym co jeszcze trzeba poprawić. Tylko, że jest dobrze i nie ma żadnych problemów. Zero obiektywnego spojrzenia na całość. Dodatkowo można znaleźć takie perełki, że czuję się jakbym wyciągnął jakąś gazetę z najstarszych archiwów. Autor popłynął i to bardzo. Niestety ten numer nie jest dostępny w wersji pdf na stronie BSM (w sumie się nie dziwę) ale autor tekstu o termo modernizacji wychwalał pod niebiosa wspaniałe działania administracji twierdząc wręcz, że gdyby rozdawano medale to BSM na pewno by dostał bo zasłużył. Brzmiało to w skrócie jak "ku chwale BSM, ku chwale prezesa, hip hip hurra!" Czy pochwały przyjmują też zgłaszając się pod szafę prezesa?

Ekhm. Docieplanie budynków to standardowe działanie na każdym osiedlu w Polsce, opłacane przez mieszkańców i za to nie dostaje się medalu, w szczególności gdy były obsuwy w terminach realizacji oraz, że po każdym ocieplonym budynku znikały rowery z piwnic. Poszukam tego tekstu, bo naprawę warto go przeczytać. Może ktoś ma pod ręką?

Osobiście jako mieszkaniec szukam innej lokalizacji i standardu, na pewno nie wkopię się na żadną kolejną spółdzielnię.
Człowiek jeździ po Polsce, po świecie na wakacje, delegacje i widzi jak to wszystko może wyglądać, że gdzie indzie to działa. A u nas taka dzicz i zacofanie. Nikt nie ponosi konsekwencji za swoje działania. Nikt nie reaguje.

Wielu znajomych wybrało kredyty i osiedla od developerów a ja pomyślałem po co, przecież to tania i dobra lokalizacja. Teraz wiem, że popełniłem błąd, bo kupiłbym sobie spokój i profesjonalizm taki jakiego oni doświadczają dziś. No cóż wnioski wyciągnięte, pora wdrożyć plan B i stąd uciekać. Szkoda tylko, ze odpowiedzią w dzisiejszych czasach na większość problemów jest nie rozwiązywanie problemów ale ich unikanie. Słynne "jak ci się nie podoba to zmień, osiedle/kraj/planetę". A może zmienimy siebie i zróbmy tak aby było dobrze? Niestety jeśli większość jest bierna i neutralna a ta wroga część aktywna, to można życie stracić na naprawę czegoś co powinno działać od początku dobrze. Tylko w imię czego. Sprawiedliwości? Spełniania? Dopięcia swego? Będę teraz jak inni, ucieknę, pójdę na łatwiznę kosztem finansowym, ale osiągnę cel. Swój cel.

A to mieszkanie wynajmę jakiemuś pechowcowi, który będzie lub nie, znosił te wszystkie niedogodności jakie serwuje mu to osiedle albo może on sam stanie się jego uciążliwą częścią.

Wiele problemów rodzi się z braku komunikacji, braku szacunku do innych ludzi jak i braku pokory oraz przekonaniu, że moja postawa jest prawidłowa, jedyna i słuszna. Każdy myśli, że jest pępkiem świata, każdy uważa się za nieomylnego, doskonałego a w przypadku gdy zwarci się takiej osobie uwagę podając racjonalne argumenty zostaje się zaatakowanym bez względu na słuszność w danej sprawie.

Przykład.
Stoi pod pocztą matka z córką i ich szczurem (tym małym czymś co wygląda jak pies i mają to celebryci) i jakąś sąsiadką, którą znają. Nie potrafią ze sobą spokojnie porozmawiać bo pies szczeka i biega w kolko. Stoję i obserwuje ten cyrk. Matka wrzeszczy na psa - cicho nie szczekaj - córka robi to samo w przerwach gdy matka tego nie robi. Pies ma to w głębokim poważaniu. Sąsiadka stoi zażenowana, bo już pół osiedla na nich patrzy a ona próbuje wymknąć się z tej sytuacji. Matka pomiędzy okrzykami na psa mówi - nie no zaraz się uspokoi i porozmawiamy.

Trwa to dobre 15 minut.

Zwrócisz uwagę czemu ten pies tak szczeka dostajesz odpowiedź - bo psy szczekają.
Koniec tematu.

Jeśli pies szczeka 12 godzin w 24 godzinnej dobie, to moim zdaniem coś jest nie tak z jego właścicielem a w konsekwencji z psem.

Gdy byłem nastolatkiem, mój kolega bardzo chciał mieć psa, rodzice przez rok tłumaczyli mu jaki to jest poważny obowiązek i odpowiedzialne zadanie. Potem przez kilka miesięcy rodzice kazali mu trzy dziennie wychodzić na spacer aby syn zrozumiał, że rano, po południu i wieczorem będzie musiał tego psa wyprowadzać, nie ważne jaka będzie pogoda i czy będą chęci.
W końcu kolega dostał psa, tresował go i się nim opiekował, poświęcał mu dużo czasu. Pies był wspaniałym członkiem rodziny, najlepszym przyjacielem ale był też zwierzęciem. Nie słyszałem aby ten pies zaszczekał prócz momentów w których mój kolega znajdował się w sytuacji zagrożenia.

Niektórzy ludzie psy maja bo to modne, bo córka chciała, a przecież córeczce się nie odmówi, bo koleżanka ma, bo tak.
Po co niektórych rodzicach widzę, że nie maja czasu dla swoich dzieci i odpowiedniego wychowywania ich, wiec co tu dużo mówić gdy w takie rodzinie dochodzi jeszcze zwierzę, które na początku wymaga bardzo dużo pracy i uwagi.

Te wszystkie przykłady i historie to tylko igła w stogu siana, chciałbym aby przeczytali to mieszkańcy osiedla Arki Bożka, żeby przeczytali to też ludzie z administracji tego osiedla i zarządcy spółdzielni mieszkaniowej BSM. Aby wszyscy na chwilę zastanowili się nad sobą jak i nad stanem mentalnym i fizycznym tego osiedla oraz jego mieszkańców. Dzisiaj mało kto słucha, a wszyscy tylko krzyczą swoje. Może warto się zatrzymać na chwilę, uspokoić, posłuchać i zastanowić czy aby przypadkiem nie będziemy w złym kierunku, na złamanie karku. Przy okazji krzywdząc wszystkich dookoła.

Na przemyślenia, napisanie i przeredagowanie tego tekstu poświęciłem trzy godziny tego pięknego poranka.
Zacząłem o 7 bo obudziła mnie śmieciarka odbierająca szkło (mogłem zamknąć na noc okno ale bym się wtedy ugotował, chyba murze kupić klimę). Przez następne dwie godziny z przerwą na śniadanie, słuchałem kosiarki z przedszkola, Pani z kiosku która krzyczała do innej pani na osiedlu, że dzień dobry i że co tam. No ale wiem, mimo że nie chcę, że wszystko dobrze tylko syn jest chory ale to nic poważnego. W międzyczasie były dwie inne śmieciarki po inne śmietniki. Aha koło piątej był żul rzucający puszki, ale udało mi się szybko zasnąć. Był mieszkaniec, który nie miał gdzie zaparkować i kłócił się na parkingu z matką, która nie powinna parkować na miejscach dla mieszkańców, ale ona musiała bo dziecko do przedszkola przywiozła przecież i miejsce parkingowe 100 metrów dalej nie wchodzi w grę. Pomimo zignorowania domofonu od ulotkarzy musiałem opróżnić skrzynkę z trzech gazetek i pięciu ulotek. Podczas popijania herbaty spoglądając przez okno (około 5 minut) widziałem dwóch różnych żuli z wózkami i skarbami na nich. Szła też już grupa dzieciaków z kolumną na ramieniu słuchając muzyki tak ze dudniło nawet przez zamknięte okna a od 15 minut szczeka pies pod sklepem spożywczym. Były jeszcze madki drące się do swoich dzieci na parkingu, żeby się nie darły. Znowu wali cebularzem od sąsiadki z dołu, a w weekend zapewne będzie słuchowisko pod tytułem motory krosowe, które jeżdżą po terenie rezerwatu Żabie Doły, przecinając co jakiś czas osiedle. Nie wiem czy lepsze niż żużel na torze, ale zapewne tak samo głośne.

A to dopiero początek jednego z wielu wspaniałych dni na osiedlu...

Uważajcie na siebie i traktujcie innych tak jak sami chcielibyście być traktowani.

Reagujcie na złe rzeczy we własnym otoczeniu. Nie musicie robić tego bezpośrednio gdy czujecie się zagrożeni lub onieśmieleni, są od tego odpowiednie służby i instytucje. Nikt nie podejmie żadnych działań, jeśli nie wie, że pewne zdarzenia mają miejsce.

Zacznijcie naprawiać świat od siebie i własnego podwórka, nie liczcie, że ktoś wyżej zrobi to za was.

Miłego dnia.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/02 14:49 #192765

Mieszkam na AB już 40 lat i wszystko co napisałeś to prawda, ale i tak uważam że jest to jedno ze spokojniejszych miejsc do mieszkania. A takie problemy jak opisujesz występują na każdym innym osiedlu w kraju. Ostatnio byłem w Inowrocławiu na os. Rąbin. Piękne osiedle na bogatych Kujawach gdzie metr mieszkania kosztuje tyle co w Warszawie. A widok ten sam, menel za menelem odwiedzający śmietnik, jeden nawet zdążył się wysikać nie zważając na to że na sąsiadującym ze śmietnikiem placu zabaw bawiły się kilkuletnie dziewczynki.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/02 16:11 #192767

Ci, jak piszecie, menele odwiedzający śmietniki to najlepiej funkcjonujący system segregacji i odzysku odpadów w Polsce.
Ja określam ich mianem "recyklerzy".

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/02 22:47 #192771

Trochę tych recyklerów trzeba by doszkolić :lol: bo trochę chlew przez nich w śmietnikach...ale robotę robią.
Inna sprawa - szukałeś spokoju na osiedlu z wielkiej płyty, okres ,,wczesny gierek" ?
łooo to hardkor z Ciebie....

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/03 07:21 #192773

myszaty napisał: Trochę tych recyklerów trzeba by doszkolić :lol: bo trochę chlew przez nich w śmietnikach...ale robotę robią.
Inna sprawa - szukałeś spokoju na osiedlu z wielkiej płyty, okres ,,wczesny gierek" ?
łooo to hardkor z Ciebie....


A myślisz że na nowych strzeżonych osiedlach jest lepiej ? Jeszcze większe roszczeniowe bydło wedle zasady "im więcej kasy w kieszeni tym większy pan i cham". Dodatkowo nowe bloki sypią się jeszcze na gwarancji. Przykładowo w dwóch oddanych już jakiś czas temu blokach na nowym tysiącleciu woda dostaje się pod ocieplenie i zalewa mieszkania. A wykonawca zamiast usunąć wady, ściemnia i czeka aż się gwarancja na blok skończy.
Liczysz na zmiany w spółdzielni ? Zapomnij! Ja pracuję w spółdzielni (nie bytomskiej) i to jest na zasadzie - wy cedzicie z nas, a my z was. Rożnica tylko taka że nam za to płacą. I to dobre pieniądze. Nikt tu nic nie zmieni bo zmiany są niemile widziane. Jak ktoś coś mąci i wystawi choćby palec przed szereg jest od razu eliminowany.

Jak komuś wszystko przeszkadza to musi postawić sobie dom, bo nie nadaje się do mieszkania w bloku.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/03 11:22 #192774

Jawor napisał: Ja pracuję w spółdzielni (nie bytomskiej) i to jest na zasadzie - wy cedzicie z nas, a my z was. Rożnica tylko taka że nam za to płacą. I to dobre pieniądze. Nikt tu nic nie zmieni bo zmiany są niemile widziane. Jak ktoś coś mąci i wystawi choćby palec przed szereg jest od razu eliminowany.

Jak komuś wszystko przeszkadza to musi postawić sobie dom, bo nie nadaje się do mieszkania w bloku.

I to jest cała prawda o spółdzielczości w dzisiejszych czasach.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/03 15:26 #192777

hoek ... chyba od czasu premiery "Dnia świra" nie uśmiałem się tak z opisu osiedlowej rzeczywistości.:lol:
Uśmiałem się, bo poważne podchodzenie do opisanych problemów grozi ciężką depresją, albo wręcz zapaścią umysłową. Niestety opisana przez Ciebie codzienność, pasuje do większości polskich osiedli i AB nie jest wcale tutaj wyjątkiem. Bezsilność, z która spotykamy się w naszym otoczeniu, powoduje frustrację i często prowadzi do agresji. A to kiepski sposób na naprawę świata. Pozostaje nam więc śmiech i ... praca u podstaw przez następne dekady.
Poprawiłeś mi dzisiaj humor, więc czekam na kolejne Twoje wpisy.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 07:41 #192802

Dziękuję wszystkim za komentarze pod tym wpisem. Doceniam i naprawdę cieszę się, że to nie ja zwariowałem a tak po prostu wygląda świat dookoła nas :) Nie żebym cieszył się, że macie te same problemy, po prostu widzę, że zmagamy się z nimi na co dzień wszyscy.
Zgadzam się, że wszystkim co napisaliście.
Miałem w końcu czas odpisać, bo o 7 rano obudził mnie traktor koszący trawę. Tysiąc razy to już zgłaszałem i zawsze dostawałem w odpowiedzi, że zostanie podjęta interwencja do firmy aby nie działać wbrew regulaminowi spółdzielni i nie wykonywać uciążliwych prac na ternie osiedla między godziną 21 a 8 rano.
Ciekawe co mi odpiszą tym razem. Pewnie to samo, że przepraszają za niedogodności, że firma poinformowana i nara. Do następnego koszenia.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 08:03 #192803

Jawor napisał:

myszaty napisał: Trochę tych recyklerów trzeba by doszkolić :lol: bo trochę chlew przez nich w śmietnikach...ale robotę robią.
Inna sprawa - szukałeś spokoju na osiedlu z wielkiej płyty, okres ,,wczesny gierek" ?
łooo to hardkor z Ciebie....


A myślisz że na nowych strzeżonych osiedlach jest lepiej ? Jeszcze większe roszczeniowe bydło wedle zasady "im więcej kasy w kieszeni tym większy pan i cham". Dodatkowo nowe bloki sypią się jeszcze na gwarancji. Przykładowo w dwóch oddanych już jakiś czas temu blokach na nowym tysiącleciu woda dostaje się pod ocieplenie i zalewa mieszkania. A wykonawca zamiast usunąć wady, ściemnia i czeka aż się gwarancja na blok skończy.
Liczysz na zmiany w spółdzielni ? Zapomnij! Ja pracuję w spółdzielni (nie bytomskiej) i to jest na zasadzie - wy cedzicie z nas, a my z was. Rożnica tylko taka że nam za to płacą. I to dobre pieniądze. Nikt tu nic nie zmieni bo zmiany są niemile widziane. Jak ktoś coś mąci i wystawi choćby palec przed szereg jest od razu eliminowany.

Jak komuś wszystko przeszkadza to musi postawić sobie dom, bo nie nadaje się do mieszkania w bloku.


Przeraża mnie to co napisałeś o pracy w administracji. Domyślam się, że różowo nie jest, ale że aż tak. To będzie chyba tak działało zawsze bo póki nikt za nic nie ponosi żadnych konsekwencji to po co coś zmieniać, jak można lecieć w kulki.

Tak, zbieram powoli na działkę i dom, dopomogę się pewnie połowicznie kredytem i całość zajmie dobrych kilka lat, jak nie więcej, ale to chyba jedyne wyjście dla mnie. Prędzej zwariuje niż dożyje tu starości :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 09:19 #192804

Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich

:evil:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 13:53 #192807

Swietny opis, który niestety nie dotyczy jedynie osiedla Arki Bożka. Podobny esej można by napisać o Miechowicach.
Menelstwo degustujące napoje wyskokowe na skwerku pod komisariatem, trwająca trzeci rok budowa nowego bloku mieszkalnego przy ul. Reptowskiej która burzy spokój i prawo do wypoczynku wszystkich mieszkających w promieniu 50 metrów (a jest tego kilka bloków) - nie dość ze wszelkie maszyny u irządzenia budowlane uruchamiane są o godz 7 rano, to jeszcze płynąca z placu budowy (ulokowanego pomiędzy innymi blokami i graniczącego z przedszkolem) soczysta polszczyzna w wykonaniu roboli powoduje odruchy wymiotne oraz konieczność zamykania okien. Fakt zgłąszany na komisariat kilkadziesiat razy - bez efektu.
A na dodatek ostatnio władze SM Miechowice zagroziły ze jesli nie bedzie segregacji smieci to obywatele beda placic nie po 20, ale 43 zł od łba za wywóz smieci. Jednoczesnie wszelkie podwórka gospodarcze pozostają otwarte a mający do nich dostęp recyklerzy w swoim poszukiwawczym amoku i szale nawet najlepie posegregowane śmieci rozrzucają dookoła. Nikt w tej idiotycznej społdzielni mieszkaniowej kolesi nie wpadł na pomysł ze takimi grozbami np w moim wypadku spowoduja ze zamiast zgłoszonych 4 osób i płacenia za 4, zgłoszę jedną i bede płacił za jedną.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 19:59 #192808

Czy to jest wątek o osiedlu Arki Bożka ?
Chyba nie, same banały, które można przypisać do każdego osiedla bytomskiego. To raczej tekst o autorze. Osobniku który nie lubi swoich sąsiadów, bo brzydcy, grubi i niekulturalni, a na dodatek na osiedlu pojawiają się menele, żule, którzy w śmietnikach puszki zbierają i urządzają konsumpcję wyrzucanej żywności (wg autora ?!) a na dodatek piją piwo na ławeczkach zamiast konsumować w lokalu.
Sąsiedzi przez autora nie są lubiani bo gotują potrawy których zapachu autor nie znosi, głośno rozmawiają, wyprowadzają na spacer dzieci które głośno płaczą i psy które szczekają i załatwiają się na trawnikach a przy tym wieczorem z klubu słychać muzykę techno której autor chyba nie znosi. A na parkingu sporo starych aut a pewnie prawo do parkowania powinni mieć właściciele wyłącznie nowych
I najważniejsze, autora irytuje, że życie na osiedlu zaczyna się o 7 rano a on lubi pospać do 9 więc wszędzie pisze protesty i gorące petycje bo jak to : on lubi pospać a śmieciarki już o 7 rano zaczynają wywozić śmieci i to nie jedna tylko trzy : do plastików,do szkła i do odpadów komunalnych a ponadto kosiarze zaczęli prace już o siódmej nie zważając że autor jeszcze śpi. Przecież należało zaczekać aż autor się wyśpi.
A przy tym nie uzgadniają terminów i na różnych posesjach trawa jest różnej wysokości.
Totalny malkontent, wszystko mu przeszkadza.
Na wstępie pisze, że lubi pisać dla wprawek ale za chwilę narzeka że na długi wstęp i korektę stracił 3 godziny.
Czy autor zastanowił się jak jest odbierany przez sąsiadów ?
Pisze o zamiarze wyprowadzki co być może sąsiedzi przyjmą z wielką ulgą.
A co autor zrobił dla swojej społeczności, przecież jest chyba spółdzielcą.
Czy nie powinien wystartować w wyborach do rady nadzorczej spółdzielni aby mieć istotny wpływ na życie na osiedlu.
Tylko musi być wybrany przez sąsiadów B) :woohoo:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/06 22:19 #192809

Dobre.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Słów kilka o osiedlu Arki Bożka 2020/08/07 10:45 #192810

Rada nadzorcza jest wybierana wśród swoich, najczęściej to emerytowani pracownicy spółdzielni którzy nie "dymią". Rada pobiera wynagrodzenie od zarządu spółdzielni więc nie będzie robić pod górkę swemu płatnikowi.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Ghost


bytomski logo pelen kolor beta



najpopularniejszy serwis internetowy w mieście, posiadający największe forum dyskusyjne, a także kalendarium imprez, ogłoszenia drobne i wiele innych.