Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Werwolf w Bytomiu

Werwolf w Bytomiu 2019/12/12 10:14 #187919

Wilkołaki w Bytomiu.

Zanim generał Schoerner pożegnał się z Bytomiem, zawezwał do siebie siedmiu żołnierzy. Szef sztabu, pułkownik Winterhausen wyjął z teczki siedem życiorysów i wręczył je dowódcy Heeresgruppe Mitte, który przejrzał je dokładnie.

Major Karl Schicke, urodzony w Raciborzu. Członek NSDAP. Ochotnik. Brał udział w kampanii francuskiej, a od 1941 roku walczył na froncie wschodnim. Ranny pod Charkowem. Odznaczony Rycerskim Krzyżem.
Leutnant Kurt Weber. Dwadzieścia pięć lat. Pochodził z Gdańska. Służył w 21 pułku czołgów 20 dywizji pancernej dowodzonej przez grafa Strachwitza. Brał udział w walkach o Moskwę i pod Kurskiem. Żelazny Krzyż.
Feldfebel Werner Miller. Urodzony we Wrocławiu, student medycyny. Dwukrotnie ranny. Pierwszy raz pod Leningradem, drugi nad Bugiem. Miał kilkaset ofiar na sumieniu. Żelazny Krzyż.
Unterofizier Paul Fester. Urodzony w Bytomiu. Hitlerjugend. Arbeitsdienst. Waffen SS. Żelazny Krzyż.
Unterofizier Jozef Mayer. Urodzony w Chorzowie. Matura. Volkslista nr I, Trzyletnia służba w artylerii przeciwpancernej.
Obergefreiter Franz Betke. Pochodził z Bytomia. Dwadzieścia dwa lata. Artyleria przeciwczołgowa.
Gefreiter Albert Hannemann. Urodzony w Zabrzu. Dwadzieścia lat. Od roku na froncie. Sprawiał wrażenie osobnika energicznego i zdyscyplinowanego.

General Schoerner stanął przed małą grupką, ujął się rękami pod boki i wygłosił krótkie przemówienie, w którym podkreślił, że zostali wybrani spośród najlepszych i jako elita zostają.
My odchodzimy — mówił donośnym basem. — Wy jednak zostajecie w Bytomiu, aby wykonać specjalne żądanie. Stanowicie grupę indywidualną , zdaną na własne siły i wykonującą ściśle określone polecenia. Rozkazy mogą być zmienione tylko przez majora Schicke, na którego roztropności w pełni polegam. To wszystko. Do zobaczenia. Heil Hitler.

Godzinę później grupa hitlerowska była przebrana w odzież cywilna i od tej chwili występowała jako robotnicy z Górnego Śląska. Ludzie z tej grupy byli trudni do rozszyfrowania. Znali dobrze język polski i mieli zaświadczenia, że przebywali na robotach przymusowych w Rzeszy, byli więzieni i prześladowani za używanie języka polskiego. Program zbrodniczej działalności rozpoczęli zaraz po wyzwoleniu Bytomia.

Najpierw podpalili ratusz. W nim znajdowały się przecież ważne dokumenty: listy miejscowych hitlerowskich działaczy NSDAP, SA, SS, spisy osób przewidzianych w ramach zwycięstwa Hitlera do wysiedlenia, nazwiska komunistów i Polaków wymordowanych w obozach koncentracyjnych. Pożar zniszczył wszystko. Zniszczył też cenne archiwum miejskie wraz z innymi dokumentami, obrazującymi kilkuwiekową walkę mieszkańców tego miasta z prusactwem o polski charakter Bytomia. W płomieniach stanął hotel „Lomnitz", w którym w latach 1920—1922 mieścił się Polski Komisariat Plebiscytowy, później „Gospoda Polska”, stanowiąca jeden z ośrodków życia polskiego w mieście i siedziba Związku Polaków w Niemczech. Z budynku pozostała jedynie żelazna brama. Podobny los spotkał gmach polskiego Banku Ludowego.

Dywersanci hitlerowscy zniszczyli klika zabytkowych kamienic, pamiętających jeszcze czasy średniowiecza i świadczących o polskości Bytomia. Najstarszy dom mieszkalny, zabytkowa „Kamienica Gorywodów" tak bardzo ucierpiała, że nie było mowy o jej odbudowie. Zdemolowano dawne gimnazjum polskie, jedyne kiedyś na Opolszczyźnie. Podpalano domy, których właścicielami byli dawni działacze polskich organizacji i stowarzyszeń, członków KPD i tych, co 27 stycznia witali gorąco żołnierzy radzieckich.

Siedmioosobowa grupa hitlerowskich dywersantów współpracująca z pozostałymi na miejscu esamanami, członkami Hitlerjugend, próbowała unieruchomić na jakiś czas przemysł bytomski. Planowali zatopić kopalnie „Rozbark". Zostali Jednak przepędzeni przez robotników, którzy rozumieli, że to jest już ich kopalnia, że ratując „Rozbark", ratują ją dla samych siebie.

Wtedy dywersanci sięgnęli postanowili sięgnąć po inną broń. Zaczęli odwiedzać dawnych Inżynierów i sztygarów, którzy zostali na miejscu i nosili się z zamiarem uruchomienia w jak najbliższym czasie kopalni. Przy takich odwiedzinach Kurt Weber dawał do zrozumienia, że jak nie opuszczą Bytomia w ciągu 24 godzin albo pojawią się na kopalni , zostaną surowo ukarani. Większość, znając Webera i porównując go do noża sprężynowego z ostrzem ukrytym w rękojeści, gotowym wystrzelić przy pierwszym dotknięciu sprężyny, zwiała z Bytomia względnie się ukrywała. Pozostało tylko dwóch sztygarów, którzy nie zważali na pogróżki dywersantów. Poszli na kopalnię. Następnego dnia jeden z nich, Kunze, został we własnym mieszkaniu zamordowany.

Podobnie chcieli postąpić w kopalni „Bobrek". Kiedy nie udało im się zatopić zakładu pracy, podpalili zgromadzony w zbiornikach i kotłowni węgiel. Ponadto podłożyli ogień w pomieszczeniach magazynu.

Mimo sabotażu, kopalnie bytomskie już z początkiem lutego zaczęły fedrować, dawać tony węgla, tym razem Polsce Ludowej, do której Bytom po wiekowej niewoli wrócił.

Nie na tym koniec zbrodniczej działalności hitlerowskich dywersantów. Ze wspomnień jednego z oficerów Milicji Obywatelskie, dowiadujemy się, że w Bytomiu zaraz po wyzwoleniu miasta, spotykano cywilne patrole uzbrojone, podające się za patrole milicyjne. Nosili czerwone opaski z napisami „Milicja Obywatelska". Jak się później okazało, były to grupy złożone z dywersantów, znających dobrze język polski, przeważnie z dawnych hitlerowskich żandarmów, policjantów i członków ss. Hitlerowcy ci w mundurach milicji wprowadzali w błąd władze radzieckie, dokonywali grabieży i rabunków na miejscowej ludności polskiej. Zginął w ten sposób Józef Pietrek, pracownik kopalni „Rozbark”, uczestnik powstań śląskich i członek Związku Polaków w Niemczech. Poza tym dokonywali przestępstw natury politycznej, wskazując Polaków władzom radzieckim jako rzekomych przestępców hitlerowskich. Bardzo często w budynku Komendy Milicji Obywatelskiej zgłaszały się osoby proszące o opiekę przed napastnikami.

Większa część hitlerowskich dywersantów z siedmioosobowej grupy zginęła. Feldfebel Miller i unterofizier Mayer padli, gdy próbowali spalić gmach opery bytomskiej. Unterofiziera Festere i obergefreitra Betka złapano w chwili podkładania ognia w „Ulu". Natomiast major Schicke popełnił samobójstwo. Strzeli! sobie w łeb, gdy funkcjonariusze MO wchodzili do jego mieszkania, by go aresztować. Jedynie leutnant Weber g gefreiter Hannomann zdołali przedrzeć się na Zachód. Pierwszy z nich napisał pamiętnik, w którym szczegółowo opisał działanie grupy dywersyjnej w pierwszych dniach wolności w Bytomiu. Fragmenty opublikowano w 1956 roku w „Der Schiester’’.

W Bytomiu następowało normalne życie już bez przeszkód. Miasto zostało przywrócone polskości. O tym w następnym numerze.

KONRAD ŻYDEK
Życie Bytomskie, 1970, R. 14, nr 8 (691)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/12 11:05 #187920

taaaaaa jak to pięknie napisane w latach 70tych. Bez cenzury nawet ,-) I tak mnie uczono w komunistycznej Polsce. :-) :-) :-) Szkoda, że zawsze znajdzie się ktoś kto chce na nowo pisać historię. A ona zawsze jest jedna! Niestety dla co niektórych :-)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/12 18:12 #187927

Mnie się podoba ten tekst.
"Mimo sabotażu, kopalnie bytomskie już z początkiem lutego zaczęły fedrować, dawać tony węgla, tym razem Polsce Ludowej, do której Bytom po wiekowej niewoli wrócił".

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/13 01:25 #187932

To sztab Heeresgruppe Mitte z Ferdinandem Schörnerem rezydował w Bytomiu w czasie Operacji Górnośląskiej? To nawet ciekawe, szkoda że niemiecka Wiki nie podaje lokalizacji sztabów. Komendantura miasta chyba była w budynku dzisiejszego przedszkola na Pułaskiego, a te budynku naprzeciwko były podobno kwaterami oficerów.

Pięknie napisane, już prawie uwierzyłem w to rzucenie się do palenia Ratusza i budowli związanych z polskością miasta. Jakby nie mieli kilkunastu lat na takie rozliczenia :D

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/13 20:03 #187947

oj jacy ci niemcy biedni- najpierw z księżyca spadli naziści, potem niedobre poloki wywołały wojnę, na koniec razem z rosjanami ich pokonali. taki dobry i kochany naród lubiący pokój i porządek a tak niesprawiedliwie potraktowany... ręce opadają...szwaby umieją się wybielać...historia w ich wykonaniu to dopiero majstersztyk.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/13 23:45 #187950

A ten twój komentarz myszaty to do czego się odnosi, bo chyba nie do treści przytoczonego artykułu?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/14 22:15 #187958

treść jak treść - komusza propaganda - komentarze takoż tylko w drugą stronę.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/15 15:43 #187967

Piękna bajka :D Miał talent Pan Żydek,

Tutaj Życie z 1970 www.sbc.org.pl/dlibra/publication/303530/edition/286749/content

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/15 18:02 #187969

Szeregowy, nie miałem okazji jeszcze przeczytać Twojej książki "WERWOLF NA GÓRNYM ŚLĄSKU", ale pamiętam że chyba byłeś mocno sceptyczny co do ilości akcji i wielkości (zbrojnego) podziemia niemieckiego w Bytomiu, jakie to wielkości głosiła władza PRL.

Dlatego zapytam z ciekawości - jest cokolwiek prawdziwego w tym artykule, przynajmniej ci ludzie istnieli naprawdę i działali w Bytomiu?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/18 09:39 #188005

To wszystko jakies piramidalne bzdury, o grupie w takim składzie nie pisano nawet w żadnej publikacji z czasów PRL. tekst w Życiu Bytomskim jest jedynym, gdzie o czymś takim można przeczytać. Jeśli chodzi o osoby wymienione w artykule to żadna z nich nie pojawiła mi się w dokumentach z Zabrza i Bytomia, jakie przeglądałem w IPN. Według peerelowskiej wersji w Bytomiu miały działać dwie grupy Werwolfu, jedna pod dowództwem Józefa Klugera, a druga Alfonsa Pipetza. Obydwie to oczywiście fikcja. Te nazwiska z ŻB nie pojawiają się także ani w "Indeksie elementu przestępczego miasta Bytomia" ani w "Wykazie opracowań dot. działalności podziemia według jednostek terenowych UB woj. katowickiego", ani tez w "Wykazie nielegalnych organizacji działających na terenie woj. sląsko-dąbrowskiego po roku 1945". Nie ma także żadnych akt śledczych. Nie znam także żadnych publikacji, w których pisano by o próbie podpalenia Ula czy Opery w roku 1945. Co do istnienia tych osób, to w archiwum IPN odnaleźć można (w pobieżnej kwerendzie) jedynie "Feldfebla Wernera Millera". Przechodzi on w sprawie operacyjnej dot. Kuźni Raciborskiej. "Sprawa ewidencyjnego rozpracowania dot. Miler/Miller/Müller Werner, imię ojca: Otton, ur. 14-11-1930 r. Materiały dot. podejrzanego o zamiar wysadzenia transformatora na terenie Zakładów "Rafamet" w Kuźni Raciborskiej oraz kontakt z nielegalną organizacją". Z pozostałych, podobne nazwisko do Albert Hannemann odnaleźć można w "Wykazie b. członków Werwolfu z terenu Zabrza". Tam znajduje się Arnold Hajdemann. Czy to ten sam - nie wiem. Generalnie, przy następnej wizycie w archiwum postaram się poszukać dokładniej tych nazwisk, a co znajdę opiszę albo w "Odkrywcy" albo na stronie Tajemniczy Bytom.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2019/12/21 17:26 #188075

Dzięki za wyjaśnienie i czekam na więcej - ewentualnie informacje, w którym Odkrywcy został temat opisany.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Werwolf w Bytomiu 2020/06/30 17:34 #192327

Baron napisał: To sztab Heeresgruppe Mitte z Ferdinandem Schörnerem rezydował w Bytomiu w czasie Operacji Górnośląskiej?


Większą nieścisłością jest to, że Schörner od lipca 1944 do stycznia 1945 był dowódcą Grupy Armii Północ – (Heeresgruppe Nord), która w styczniu 1945 stacjonowała w Kurlandii (w zachodniej części Łotwy). Dopiero od 18 stycznia 1945 (czyli 9 dni przed "wyzwoleniem" Bytomia) został mianowany dowódcą Heeresgruppe A, którą 25 stycznia 1945 przemianowano na Grupę Armii Środek. W jej skład wchodziła 17 armia niemiecka (pod dowództwem Friedricha Schulza), która broniła Ślaska w operacji „Złote Wrota”. Tak więc prawdopodobieństwo rezydowania Schörnera w Bytomiu, w ostatnich dniach przed zajęciem miasta przez wojska 59 Armii 1 Frontu Ukraińskiego, jest bliskie zeru.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Ghost


bytomski logo pelen kolor beta



najpopularniejszy serwis internetowy w mieście, posiadający największe forum dyskusyjne, a także kalendarium imprez, ogłoszenia drobne i wiele innych.