Stadion to za mało, żeby miasto stało się atrakcyjne dla mieszkańców

Po dyskusji o kulturze, stadionie i budżecie, która miała miejsce 29 grudnia, mam wrażenie, że władze Bytomia nie zdają sobie sprawy, że czy chcą, czy nie chcą, biorą udział w wyścigu o mieszkańców. Konkurują z metropoliami, jak Wrocław, czy Warszawa, z Londynem, ale także z miastami aglomeracji górnośląskiej. Od prezydenta i popierających go radnych usłyszałem, że naszym głównym atutem w wyścigu o mieszkańców ma być nowy kompleks dla zawodowych sportowców Polonii Bytom. Badania dotyczące jakości życia i atrakcyjności miast pokazują, że ich mieszkańcy mają dużo większe oczekiwania.

Byt stadion pb

Najważniejsza jest okolica miejsca zamieszkania

Mieszkańcy budują swoje poczucie bezpieczeństwa i komfortu życia w oparciu o jakość przestrzeni i relacje z innymi (N. Zurawski – spatial perception). Najbardziej liczy się dla nich miejsce zamieszkania i jego okolica, ponieważ spędzają tam najwięcej czasu. Upraszczając, ludzie lubią kiedy w ich otoczeniu jest czysto, jest dużo zieleni, rozdzielone są strefy przeznaczone dla rekreacji (place zabaw, trawniki) i strefy użytkowe (parkingi i śmietniki), bo to im daje poczucie ładu, umożliwia wypoczynek po pracy i rozładowuje konflikty interpersonalne, które mogą się rodzić tam, gdzie nie jest określone co jest dozwolone, a co nie, np. parkowanie na trawie. Dobre oświetlenie okolicy powoduje, że po zmroku mieszkańcy nie obawiają się wychodzić z domu i korzystać z dostępnych przestrzeni w okolicy – parków, sklepów, placów zabaw, itd. Wrastająca świadomość techniczna i ekologiczna powoduje, że komfort życia mieszkańców rośnie, jeżeli wiedzą, że w ich sąsiedztwie stosowane są nowoczesne technologie, pozwalające oszczędzać energię, albo zmniejszyć zanieczyszczenie pobliskiej rzeki, itd. Drugą ważną kwestią decydującą o atrakcyjności miejsca są relacje z innymi, bo ludzie dobrze czują się tam, gdzie mają dobre relacje z sąsiadami. Łatwiej się, żyje jeżeli inni nas znają i są dla nas uprzejmi – dużo łatwiej wtedy o dobre samopoczucie, łatwiej poprosić i uzyskać pomoc od sąsiada i wśród znajomych mniejsze jest ryzyko konfliktów. Ważne jest więc, żeby przestrzeń w okolicy miejsca zamieszkania, sprzyjała nawiązywaniu i utrzymywaniu dobrych relacji między ludźmi. Temu służy wyznaczanie granic i funkcji przestrzeni i tworzenie miejsc, które sprzyjają integracji mieszkańców, np. ustawienie ławek wokół piaskownicy spowoduje, że dorośli opiekunowie bawiących się dzieci będą mieli okazję żeby się poznać.

Miasto powinno tworzyć atrakcyjne miejsca

prof. Richard Florida, amerykański socjolog ustalił, że współczesne miasta powinny stawiać na 3T: Technologie, Talenty i Tolerancję, ponieważ te elementy pozwalają zatrzymać i pozyskiwać aktywnych mieszkańców czyli takich, którzy przez osobisty potencjał i Talenty, współtworzą miasto – prowadzą firmy, zakładają restauracje, inicjują akcje społeczne, kreują trendy w modzie, na aktywność sportową, gry miejskie, czy poruszanie się po mieście rowerem lub komunikacją publiczną, zamiast samochodem, itd. Do tej grupy ludzi zaliczają się też osoby, które w internecie budują pozytywny wizerunek miasta. Wspólnym mianownikiem tych mieszkańców jest kreatywność, dlatego atrakcyjne są dla nich te miasta, które umożliwiają im samorealizację. Jak bumerang wraca więc potrzeba kreowania przez miasto atrakcyjnych przestrzeni, inicjatyw i rozwiązań w zakresie infrastruktury i transportu, a koncepcja prof. Floridy jest zbieżna z koncepcjami zrównoważonego rozwoju i Smart City. Patrząc na koncepcję amerykańskiego socjologa, od razu nasuwa się wniosek, że jeżeli Bytom będzie ograniczał ofertę wydarzeń kulturalnych, zwłaszcza tych, które akcentują różnorodność i niezależność, ryzykuje, że przestanie być atrakcyjny dla najbardziej kreatywnych i aktywnych mieszkańców i dla osób spoza, które mogą go chcieć polubić.

Propozycje na zwiększenie atrakcyjności miejsc

Poniżej prezentuję kilka subiektywnie wybranych propozycji zwiększających atrakcyjność miejsc dla mieszkańców. Wybrałem przykłady z południowej części Szombierek, ponieważ tu mieszkam, ale jestem przekonany, że podobne można znaleźć w każdej dzielnicy Bytomia. Chcę w ten sposób pokazać, jak różne mogą być potrzeby mieszkańców i że nie ograniczają się one do kibicowania na nowym stadionie.

1. Strefa aktywności rodzinnej wokół hali „na Skarpie”

Chodzę z rodziną na spacery wokół hali „Na skarpie”. Zwiększająca się liczba samochodów użytkowników pola golfowego, hali i mieszkańców nowego osiedla „Srebrne Stawy”, powoduje że spacery przestają być przyjemnością, bo wymagają ciągłej uważności. Samochodów będzie przybywać, bo pole golfowe się rozbudowuje i będzie przybywać mieszkańców na osiedlu wokół niego. Problem można rozwiązać, wyznaczając trasy dla samochodów i przez stworzenie strefy do jazdy rowerem, na rolkach i do spacerów. Parking przy stadionie KS Szombierki można przesunąć w stronę nowego boiska treningowego, co da dodatkowy teren do rekreacji. Tam, gdzie nie jest możliwe wyznaczenie osobnej strefy dla rekreacji, warto byłoby zainstalować progi zwalniające, ponieważ część kierowców jeździ za szybko. Wokół Stadionu Narodowego w Warszawie, umieszczono znaki „Strefa zamieszkania” przez co piesi są tam uprzywilejowani, a więc bardziej bezpieczni. W efekcie parkingi wokół Narodowego to ulubione miejsce rowerzystów, rolkarzy i biegaczy.

2. Równowaga między inwestycjami, a interesem mieszkańców

Warto pamiętać, że tereny wokół stadionu Szombierek były budowane z myślą o rekreacji mieszkańców osiedla, czego dowodem był nieistniejący już basen; do dziś pozostał park. To co mnie niepokoi, to że my – mieszkańcy tę przestrzeń sukcesywnie tracimy... i nie dostajemy nic w zamian. OSiR, po wybudowaniu boiska ze sztuczną murawą, odgrodził je płotem. To miejsce wcześniej było dostępne dla każdego. Na trawiaste boisko wiele osób przychodziło biegać lub grać w piłkę. Część przychodziła w poszukiwaniu spokoju i kontaktu z przyrodą, bo wokół rośnie mnóstwo drzew, a teren leży na uboczu. Budowa pola golfowego to zyski dla miasta, ale zabiera tereny, gdzie można było spacerować. Ekspansja pola trwa po obu stronach ul. Modrzewskiego, a dawny wiadukt kolejowy nad ulicą połączy dwa obszary przeznaczone do gry. Mam nadzieję, że inwestor nie wyłączy wiaduktu z publicznego użytku, bo mieszkańcy często tamtędy chodzą, a po ślad dawnej linii kolejowej, po wyrównaniu, to wymarzona trasa spacerowa, rowerowa lub nordic-walking. Można się nią dostać na malownicze tereny rozciągające się między Orzegowem, a Szombierkami. Taka trasa mogłaby połączyć park przy Frycza Modrzewskiego i Fazaniec. Rolą miasta jest zadbać o to, żeby mieszkańcy nie tracili na inwestycjach realizowanych w ich sąsiedztwie.

3. Zwiększenie atrakcyjności parku przy kol. Zgorzelec

Jest jeszcze jeden powód, żeby utrzymać publiczną dostępność terenu wokół wiaduktu kolejowego. Tamtędy przebiega jedyna ścieżka, którą można dojść do parku wokół stawów przy kol. Zgorzelec na granicy Bytomia i Rudy Śląskiej. Sam park mimo tego, że miasto otrzymało na niego dofinansowanie niszczeje – w pomostach i kładkach brakuje desek, dewastowane są ławki, a na jego obrzeżach składowana jest ziemia. Najlepszym zabezpieczeniem przed wandalizmem jest obecność innych ludzi, bo potencjalni sprawcy mają wtedy świadomość, że ktoś może ich zauważyć i zgłosić problem na policję. To podstawowa zasada metody tworzenia „bezpiecznych przestrzeni”, znanej także jako Crime Prevention Through Environmental Design (CPTED). Miasto powinno przede wszystkim zadbać o zwiększenie dostępności tego miejsca, przez budowę chodnika przystosowanego dla rodziców z wózkami, dla dziećmi poruszających się na rowerach i dla osób starszych, co umożliwiłoby bezpieczne i wygodne dojście z Szombierek i Kolonii Zgorzelec. Wskazany jest też montaż niskoemisyjnego, punktowego oświetlenia, które będzie współtworzyło atmosferę tego miejsca i zachęci do przychodzenia tam po zmroku. Z uwagi na gniazdujące w tym miejscu łabędzie potrzebna jest edukacja ekologiczna, bo niestety, ulubioną zabawą niektórych dzieci jest drażnienie ptaków. Miasto powinno pomyśleć o ekranach, które ograniczyłyby hałas i zanieczyszczenie powietrza z ulic wokół parku, które teraz nie zachęcają do przebywania w tym miejscu. Problem dostępności dotyczy także Fazańca, który po zmroku jest ciemny i mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Pamiętając o jego dzikim charakterze i położeniu na uboczu, można zaprojektować oświetlenie, które będzie chronić nocne niebo – taki projekt zrealizowano w Sopotni Wielkiej.

4. Parkowanie i zieleń na osiedlach

Miasto powinno dbać o dostępność terenów do rekreacji także dlatego, że Szombierki są rozjeżdżane przez samochody. Miasto zbyt łatwo zgadza się, żeby samochody parkowały na trawnikach i chodnikach, choć to ono często jest właścicielem terenów wokół bloków. Tu rozwiązań jest kilka: Miasto powinno zachęcać wspólnoty do budowania parkingów z zaznaczonymi granicami stanowisk. Ich brak powoduje, że kierowcy stają w dużych odstępach i zajmują dużo przestrzeni. Warto podkreślić, że wspólnoty mają pieniądze na inwestycje - moja zbiera w ramach funduszu remontowego rocznie ok. 50 tys. zł; po termomodernizacji i malowaniu klatek, parkingi są naszym następnym celem. Miasto może zachęcać do stosowanie płyt ażurowych na parkingach i obsiewania ich trawą, żeby straty terenów zielonych były mniejsze. Z tego samego powodu może zachęcać do stosowania roślinności, jako barier przed wjazdem na trawniki. Warto, żeby bytomska policja i straż miejska energicznie wspierały działania wspólnot i dyscyplinowały kierowców, którzy upierają się, żeby parkować samochód na trawniku, pod oknem, albo stawiają samochody w taki sposób, który utrudnia przejście chodnikiem.

5. Rower jako alternatywny system transportu w mieście

Chciałbym z ośmioletnią córka, w bezpieczny sposób, na rowerach, dojechać na rynek. Chciałbym, żebyśmy mogli w ten sam sposób dotrzeć na jej zajęcia do MDKu i do jej babci, która mieszka na Stroszku. Gdyby na tych trasach były drogi rowerowe, to 4-5 razy w tygodniu, zamiast samochodu wybrałbym rower. W Szombierkach mieszka obecnie 23 tys. osób. Jeżeli 10% tych, którzy mają samochody, postąpiłoby tak samo, zredukowałoby to tygodniową liczbę przejazdów w Szombierkach o 11,5 tys. Redukcja liczby samochodów na drogach może być dużo większa, jeżeli drogi rowerowe zostaną przeprowadzone przez osiedla, koło szkół, przedszkoli, sklepów, kościołów i tak żeby można było dojechać nimi do szombierskich parków. Można sobie wyobrazić, że mama lub tata rowerem odwozi dziecko do szkoły, a następnie jedzie rowerem do pracy lub do sklepu. Można sobie także wyobrazić, że dzięki bezpiecznym drogom rowerowym rodzice szybciej pozwolą dzieciom na samodzielne przejazdy do i powroty ze szkoły. Na spektakl lub do restauracji w Teatrze Rozbark także można byłoby pojechać rowerem. Połączenie miejsc ciekawych przyrodniczo lub historycznie zachęci mieszkańców do odkrywania najpiękniejszych stron Bytomia. W wielu miastach z dróg rowerowych korzystają także deskorolkarze i rolkarze. To sposób na włączenie do życia społecznego osób starszych i niepełnosprawnych, bo równa nawierzchnia pozwala im poruszać się na wózkach. Ci którzy dziś jeżdżą na rowerach, za 30-40 lat przesiądą się na wózki, a więc jest to inwestycja o długofalowych korzyściach. W ten sposób drogi rowerowe przyczyniają się to budowania T, czyli Tolerancji, bo różni użytkownicy korzystają z tej samej trasy, co świetnie w ciepłe popołudnia widać w Toruniu, kiedy bardzo wiele, bardzo różnych osób jest w ruchu, właśnie na trasach rowerowych. Warto sobie uzmysłowić, że drogi rowerowej nie są budowane tylko dla obecnych rowerzystów – to budowa sieci tras wytworzy trendy i nowe mody. Mieszkańców, którzy będą chcieli na różne sposoby poruszać się siłą własnych mięśni będzie więcej, gdy pojawi się infrastruktura. Rower powinien być przez miasto traktowany na równi z samochodem i tramwajem. Powinien być zintegrowany z transportem publicznym, przez budowę parkingów rowerowych na węzłowych przystankach i na stacjach kolejowych, tak jak ma to miejsce w Tychach. Z uwagi na rozmiary aglomeracji, Bytom powinien we współpracy z ościennymi miastami zabiegać o stworzenie roweru aglomeracyjnego i budować połączenia rowerowe z miastami ościennymi, bo w ten sposób rower może stać się sposobem na realne zmniejszenie ruchu ulicznego i zanieczyszczeń, który on generuje. Drogi rowerowe są także skutecznym sposobem na „otwieranie” dzielnic, które nie cieszą się dobrą opinią – tak „odczarowano” warszawską Pragę Północ, czy Bydgoskie Przedmieście w Toruniu. Pchani ciekawością rowerzyści zaczęli przyjeżdżać w te miejsca, bo tam prowadziły ich nowe drogi rowerowe. Dzielnice te szybko przestały być tylko miejscami dla „swoich”.

6. Szybki tramwaj

Zrezygnowałbym z samochodu, gdyby miasto współfinansowało połączenie kolejowe do Gliwic. Podróż pociągiem na tej trasie zajmowała 19 minut, niewiele dłużej niż samochodem. Drogi do Katowic coraz częściej się korkują, więc szybkie połączenia kolejowe lub tramwajowe do stolicy województwa stają się koniecznością. Niestety Bytom, mimo, że jest trzecim co do wielkości udziałowcem w Tramwajach Śląskich, traktuje je po macoszemu. Podczas remontu ul. Strzelców Bytomskich, mimo wymiany sygnalizacji świetlnej, tramwaj, którym w szczycie podróżuje kilkadziesiąt osób, przegrywa na światłach z samochodami, którymi poruszają się pojedyncze osoby. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wydając 35 milionów nie uruchomiono priorytetów dla tramwajów, tym bardziej że tramwaj pojawia się na trasie raz na 10-15 minut! Ten problem jest obecny w całym mieście. W połączeniu ze sprzedażą biletów przez motorniczych powoduje to, że podróż komunikacją publiczną jest długa, uciążliwa i staje się wyborem z konieczności. Rozwiązaniem jest priorytet dla tramwajów na wszystkich trasach i instalacja większej liczby automatów ŚKUP (połączona z zakończeniem sprzedaży biletów przez motorniczych). Atrakcyjność komunikacji publicznej także wzrośnie, jeżeli na przystankach, zwłaszcza węzłowych, pojawią się tablice informujące o realnym czasie przyjazdu autobusu, tramwaju (lub pociągu) tak żeby podróżni mogli wybierać jaki środek transportu jest dla nich najkorzystniejszy. Uruchomienie wifi w komunikacji publicznej pozytywnie wpłynęłoby na komfort podróży i odpowiedziałoby na potrzeby tych mieszkańców, którzy koncentrują się na nowych technologiach.

Dlaczego stadion nie zwiększy atrakcyjności miasta dla mieszkańców?

Cechą wspólną wszystkich zaprezentowanych wyżej projektów jest to, że każdy mieszkaniec Szombierek (i Bytomia, w przypadku projektów rowerowego i tramwajowego), niezależnie od wieku i płci, codziennie, w dowolnie wybranej przez siebie porze, mógłby z nich korzystać, co wspiera pierwsze T, wpływające na budowanie atrakcyjności współczesnych miast, czyli tolerancję, z koncepcji prof. Floridy. Każdy z proponowanych projektów stwarza możliwość, żeby zastosować w nim nowe technologię - drugie T. Każdy zachęca do aktywności i do zmiany trybu życia mieszkańców, przy czym mieszkańcy sami decydują jaka to będzie aktywność. Na etapie wprowadzania, każdy z powyższych projektów będzie wymagał konsultacji społecznych lub negocjowania warunków przez władze miasta ze wspólnotami mieszkaniowymi lub inwestorami, co zachęca do współkreowania miasta przez mieszkańców - trzecie T, czyli Talenty. Co ważne, każdy z tych projektów osobno może budować pozytywny stosunek mieszkańców do miasta, choć wszystkie z pewnością będą oddziaływać silniej.
Z tych samych powodów, dla których wyżej zaprezentowane pomysły mogą zwiększyć atrakcyjność miasta w oczach mieszkańców, nowy kompleks sportowy dla Polonii Bytom tego efektu nie osiągnie. Po pierwsze w skali miasta będzie to punktowa zmiana, która w żaden sposób nie wpłynie na zwiększenie atrakcyjności miejsc, w których na co dzień żyją mieszkańcy. Po drugie ten obiekt nie będzie w pełni dostępny dla mieszkańców, bo żeby z niego skorzystać trzeba lubić Polonię i kibicowanie, albo sporty, które uprawia się w tym klubie. Co ciekawe, dziś władze Bytomia nie muszą jeździć do Kopenhagi, do Holandii, czy Londynu, które stawiane są często za wzór, żeby szukać inspirujących rozwiązań, zwiększających atrakcyjność miasta – wystarczy Rzeszów, Wrocław, Toruń, Warszawa, Trójmiasto, czy Włocławek.

Paweł Wittich jest psychologiem, absolwentem Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Śląskim. Od urodzenia mieszka w Bytomiu. Na co dzień pracuje w Akademii Monitoringu Wizyjnego, gdzie jest odpowiedzialny m.in. za budowanie systemów bezpieczeństwa i tworzenie bezpiecznych przestrzeni. Pracował m.in. dla Bytomia, Krakowa, Zabrza, Rudy Śląskiej, Włocławka, Torunia, Oleśnicy, czy zakładów Volkswagen Poznań i Nutricia Danone. Wcześniej związany z Górnośląskim Centrum Kultury; współtworzył wniosek Katowic o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.

fot. Bytomski Sport

Subskrybuj bytomski.pl

google news icon

czytaj więcej:

Jan Kazimierz Czubak: Upalne bytomskie lato

Bieda: Czy prezydent manipuluje w sprawie PEC?

Władza milczy, a przyszłość miasta jawi się czarno

Poczet zapomnianych

Koniec miodowego miesiąca

Pojawia się i znika

To nie stadion. Nie wystarczy zaśpiewać...