Punkty uciekają, kibice się wściekają. Polonia Bytom w dołku

Byt D4 N9887 kopia

Polonia Bytom już na starcie sezonu jest w poważnym kryzysie. Z czterech meczów wygrała zaledwie jeden, a ostatnia porażka z Cariną Gubin dla wszystkich jest wielkim szokiem. Nie dziwi więc, że atmosfera zaczyna robić się nerwowa, bo na koniec sezonu potracone punkty mogą się zemścić.

Piłkarze Polonii Bytom rozpoczęli nowy sezon od remisu z Miedzią Legnica 2:2. Tydzień później jednak udało się ograć na wyjeździe Wartę Gorzów Wielkopolski, więc wydawało się, że wszystko wróciło na dobre tory. Okazuje się jednak, że niebiesko-czerwoni dalecy są od formy z poprzednich rozgrywek.

Już środowe starcie z LKS-em Goczałkowice-Zdrój dało powody do niepokoju. Rywal wprawdzie ma w składzie wielu znanych piłkarzy z Łukaszem Piszczkiem na cele, ale chcąc bić się o awans, trzeba i z takimi przeciwnikami sobie radzić. LKS jednak w ciągu trzech minut strzelił dwa gole i na własnym terenie wygrał 2:0.

Potknięcie z jednym z faworytów do awansu można było jeszcze jakoś usprawiedliwiać. Ciężko jednak przejść do porządku dziennego po kolejnej wpadce. Tym razem Polonia pojechała do Gubina na mecz z Cariną, która jest beniaminkiem. Wszyscy spodziewali się łatwego zwycięstwa i pewnie takie by było, gdyby udało się wykorzystać liczne sytuacje bramkowe.

Futbol bywa sportem okrutnym, więc zamiast trzech punktów, bytomianie nie zdobyli nawet jednego. Carina w 79. minucie wyprowadziła jedną z nielicznych kontr, która zakończyła się bramką. Skończyło się sensacyjnym zwycięstwem gospodarzy 1:0.

- Myślę, że każdy powinien stanąć w domu przed lustrem i wydać ocenę na temat tego meczu. Zaraz po ostatnim gwizdku było bardzo gorąco, w szatni padło kilka mocnych słów. Teraz musimy tę całą złość przenieść na boisko, wykorzystując nasze umiejętności i plan na grę. Pamiętając o tym jaki klub reprezentujemy, taki mecz już nie może nam się powtórzyć - mówi kapitan Dawid Krzemień na oficjalnej stronie klubu.

Jedną z największych bolączek Polonii jest skuteczność, więc dziwi fakt, że latem nie sprowadzono do klubu nowego napastnika. Zdecydowano się na pozostawienie Damiana Celucha, który już wiosną swoją postawą pokazywał, że nie jest to ten format zawodnika, co jego poprzednik Adam Żak. W efekcie obecnie przegrywa rywalizację z 19-letnim Grzegorzem Ochwatem, który na poziomie III ligi strzelił jedynie trzy gole. To sprawia, że ciężar zdobywania bramek spoczywa głównie na skrzydłowych i środkowych pomocnikach.

Kibice są coraz bardziej niespokojni, a niektórzy domagają się zmiany trenera. Kamil Rakoczy i jego zawodnicy muszą zatem szybko wziąć się w garść, aby odbudować zaufanie swoich sympatyków. Wprawdzie to dopiero początek sezonu, ale każdy stracony punkt może mieć poważne konsekwencje na koniec sezonu.

Bytomian teraz czeka piąty wyjazd z rzędu. W niedzielę 29 sierpnia Polonia zagra z rezerwą Górnika Zabrze.

fot. Archiwum UM Bytom/Hubert Klimek

Subskrybuj bytomski.pl

google news icon

czytaj więcej: