Hotele robotnicze jak akademiki
Wjeżdżających do Bytomia od strony Krakowa od lat straszą opuszczone budynki z wielkiej płyty. Pełniły one rolę hoteli robotniczych. W PRL-u w takich miejscach zakwaterowywano osoby zjeżdżające się na Śląsk, by pracować w tutejszych kopalniach i hutach. W tamtym czasie migracja do naszego regionu była tak duża, że nie nadążano z budową nowych osiedli. W samym tylko Bytomiu między 1970 a 1990 rokiem liczba ludności wzrosła aż o 43 tysiące mieszkańców.
Aby zapewnić młodym robotnikom jakiś dach nad głową nim doczekają się własnego M, budowano dla nich hotele robotnicze. Przypominały one akademiki, gdyż w jednym pokoju często mieszkało nawet po kilka osób. Każda z nich miała do dyspozycji własny tapczan i szafę, natomiast posiłki spożywano we wspólnej stołówce, a rozrywkę zapewniały sale telewizyjne. Po 1989 roku obiekty tego typu były masowo zamykane na całym Śląsku i wiele z nich popadało w ruinę.
Drugie życie wulców
W Bytomiu niektóre z nich zostały wyburzone, jak np. hotel robotniczy w rejonie skrzyżowania ul. Wrocławskiej i Łużyckiej, w miejscu którego dziś stoi Biedronka. Część z nich przetrwało do dzisiejszych czasów. Trzy budynki przy ul. Strzelców Bytomskich przekształcono w biurowiec, hostel oraz hotel międzynarodowej sieci B&B, natomiast blok przy ul. Francuskiej w Miechowicach uzyskał funkcję mieszkaniową i zasilił zasoby bytomskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
Ostatnimi opuszczonymi "wulcami" w Bytomiu jest zespół budynków przy ulicy Siemianowickiej 105. W 2021 roku jeden z nich przeszedł gruntowną modernizację i został zasiedlony przez mieszkańców. Dwa kolejne nadal czekają na zagospodarowanie.
- Kiedy w 2021 roku przekazywałem klucze lokatorom 54 nowych mieszkań w wyremontowanym budynku przy ul. Siemianowickiej 105B, podkreślałem, że zrobimy wszystko, by zmodernizować dwa pozostałe pustostany. Nasze starania się powiodły, otrzymaliśmy wsparcie w wysokości ponad 33 mln zł z Funduszu Dopłat udzielonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego - powiedział Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia.
Ogromny zakres inwestycji
Oba budynki przez lata zostały wypatroszone ze wszystkiego. To w zasadzie same gołe ściany i stropy. W dodatku są przekrzywione. Z tego względu, by znów mógł ktoś w nich zamieszkać, trzeba m.in. je wyprostować, wyposażyć we wszystkie niezbędne instalacje (wodno-kanalizacyjną, elektryczną, telekomunikacyjną), podłączyć do sieci ciepłowniczej, wybudować nowe klatki schodowe i szyby windowe. Ponadto teren wokoło budynków ma zostać uporządkowany i zagospodarowany.
- Po zaadaptowaniu budynku na potrzeby mieszkaniowe, w sumie utworzymy tu 109 mieszkań o łącznej powierzchni prawie 5 tys. mkw. Koszt realizacji inwestycji wyniesie prawie 41,5 mln zł - informuje Barbara Rak, dyrektorka Bytomskich Mieszkań.
W pierwszej kolejności Bytomskie Mieszkania muszą zaktualizować dokumentację projektową, gdyż od czasu jej opracowania nastąpiły zmiany w uzbrojeniu terenu. Miasto chce też zwiększyć grubość izolacji ścian i zastosować stolarkę okienną o niższym współczynniku przenikania ciepła, żeby podnieść efektywność energetyczną obiektu. Inwestycja ma potrwać do końca 2029 roku. Jej wartość wyniesie 41,5 mln zł.
Może Cię zainteresować:
Musialika była najgorszą ulicą. Teraz przechodzi wielką metamorfozę
Może Cię zainteresować:
W ramach KPO, bytomskie szkoły otrzymały już blisko 6,5 miliona złotych na transformację cyfrową
Może Cię zainteresować: