Wzloty i upadki
Damian Bartyla został zapamiętany przez kibiców Polonii Bytom jako prezes piłkarskiej Polonii, który wprowadził ją do Ekstraklasy. Gdy w 2012 roku obejmował urząd prezydenta Bytomia wielu fanów futbolu miało nadzieję, że nadejdą lepsze czasy dla Niebiesko-czerwonych, bo klub wreszcie doczeka się poważnego wsparcia ze strony miasta. 6 lat jego rządów okazało się prawdopodobnie najgorszym okresem w ponad stuletniej historii Polonii Bytom.
Posiadając pełnię władzy w mieście zapewnioną przez stabilną większość w Radzie Miejskiej Damian Bartyla nie tylko nie wzmocnił klubu z Olimpijskiej, ale wręcz go pogrążył. W czasie jego rządów Polonia znalazła się na krawędzi bankructwa i z powodu problemów finansowych została zdegradowana na piąty poziom rozgrywkowy, gdzie rywalizowała m.in. z Drzewiarzem Jasienica, Spójnią Landek, czy GKS-em Radziechowy-Wieprz.
Rozbiórki na wybory
Wówczas zaczęła się stopniowa dewastacja stadionu im. Edwarda Szymkowiaka. Przed wyborami samorządowymi w 2014 roku, gdy Damian Bartyla starał się o reelekcję szumnie ogłoszono modernizację Olimpu. Aby to uwiarygodnić zlecono rozbiórkę trybuny na łuku, na której znajdował się sektor gości. Wszystko po to, żeby sprawić wrażenie rozpoczęcia budowy nowej widowni. Ta nigdy nie powstała. Po wygranych wyborach ciężki sprzęt zniknął ze stadionu, a Polonia nabawiła się kolejnych problemów... z powodu braku wymaganego przez Polski Związek Piłki Nożnej sektora gości.
Sytuacja powtórzyła się 4 lata później przed kolejnymi wyborami samorządowymi. Znów ogłoszono przebudowę stadionu i znów zaczęto od prac rozbiórkowych. Przystąpiono do nich zanim wykonawca opracował kompletną dokumentację projektową nowych trybun i na tamtym etapie wcale nie było pewności, że inwestycja dojdzie do skutku. Złomowanie ikonicznego żagla z trybuny głównej oglądała cała Polska, gdyż roboty pokazano w programie "Wyburzacze" TVN Turbo. Konstrukcja została bezpowrotnie zniszczona, chociaż według wcześniejszych zapowiedzi miała zostać zdemontowana i przeniesiona na inny stadion w Bytomiu. Oprócz Żagla obiekt ogołocono z krzesełek, ogrodzeń i innej infrastruktury, która była konieczna do organizacji wydarzeń masowych na stadionie.
Batalia sądowa zamiast stadionu
Ostatecznie budowa nowego stadionu nawet się nie zaczęła. Umowa z wykonawcą została zerwana, drużyna została skazana na błąkanie się po obcych boiskach, a historyczny obiekt Polonii Bytom na kolejne lata stał się przedmiotem sporu sądowego.
Spółka S-Sport domagała się od klubu wynagrodzenia za wykonane prace. 25 czerwca sąd drugiej instancji wydał wyrok w tej sprawie i nakazał Bytomskiemu Sportowi zapłatę 1,9 mln zł należności głównej oraz 1,6 mln zł odsetek.
- Skutki wyroku są konsekwencją skrajnie niekorzystnych decyzji podejmowanych w 2018 r. przez władze spółki powołane przez ówczesnego prezydenta Damiana Bartylę. Obecne władze spółki rozważają wniesienie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego oraz dochodzenie roszczeń wobec poprzedniego zarządu spółki, który dopuścił do dewastacji obiektu - napisano w oświadczeniu spółki BS Polonia Bytom.
Klub skarży się, że współpraca z wykonawcą od samego początku nie przebiegała poprawnie. - Wykonawca nie dotrzymywał terminów, nie złożył kompletnego projektu modernizacji stadionu, a mimo tego przystąpił do rozbiórek, co stało w sprzeczności z pierwotnymi założeniami inwestycji - czytamy w oświadczeniu. Zdaniem aktualnych władz firmy poprzednie zarządy nie podjęły działań, które mogły skutecznie zabezpieczyć jej interes. Osoba pełniąca funkcję prezesa przez zaledwie miesiąc miała zawrzeć skrajnie niekorzystny dla spółki aneks do umowy, w wyniku czego BS Polonia Bytom straciła możliwości skutecznego naliczania kar umownych wobec wykonawcy.
- Osłabił pozycję spółki i naraził na wieloletnie konsekwencje prawne oraz finansowe. Efektem tych działań jest niemal całkowita dewastacja obiektu oraz milionowe zobowiązania, które spółka Bytomski Sport musi dziś spłacić - napisano w oświadczeniu.
Kroki prawne przeciwko byłym zarządom
W związku z prawomocnym wyrokiem spółka Bytomski Sport rozważa wniesienie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Obecny zarząd zamierza podjąć również działania prawne wobec byłych władz firmy. Ponadto spółka ma ponowić zawiadomienie do prokuratury, ujmując w nim nowe okoliczności wynikające z dotychczasowego przebiegu sprawy.
Jeden z byłych prezesów Polonii Bytom już ma poważne problemy prawne. Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia do sądu. Sprawa ma związek ze składowaniem nielegalnych odpadów na terenie zarządzanym przez jedną z miejskich spółek, której był szefem za czasów rządów Damiana Bartyli w Bytomiu.
Może Cię zainteresować:
Wielka dziura w basenie. Szkody górnicze zepsuły sezon letni w Bytomiu
Może Cię zainteresować:
Z ŁKS-u Łódź do Bytomia. Konrad Gerega nowym trenerem Polonii
Może Cię zainteresować:
Śledczy latami badali sprawę śmieciową w Bytomiu. Wreszcie jest akt oskarżenia
Może Cię zainteresować: